czwartek, 5 grudnia 2013

DIY/ Gorrrący zestaw na Mikołajki

Tak, wiem...
Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu. Jakieś dwa pierwsze śniegi, z których każdy zaskoczył drogowców.

Tylko jak tu pisać, jak tu żyć?



Od momentu gdy dowiedziałam się, że tajemniczym składnikiem arcypysznych dań Nigelli Lawson wcale nie był proszek do pieczenia- jakoś trudno mi się pozbierać...owszem, zawsze ciężko było uwierzyć w to że w ciągu godziny można przygotować siedmio-daniowy obiad, wyglądać przy tym jak milion dolarów i nie uronić ani jednej sztucznej rzęsy. Albo  rozbijać jajka tak jak ona- widzieliście to kiedyś? Jak stwierdziła moja Sis, takie rzeczy tylko na haju. Jednak, jakby nie było, od kilku lat święta zaczynały się dla mnie od przeglądania na początku grudnia książek Nigelli z przepisami przy których ślinianki stają dęba. I tradycyjnie kończyły się zastanawianiem- co znów poszło nie tak? Czego nie dodałam?
O czym zapomniałam?
Okazuje się, że o  telefonie do dilera...
Cóż, w tym roku szykują się WESOOOŁEEEEE święta, bo nie zamierzam zrezygnować z przepisów Pani  L.;).

Tym gastro- świątecznym wstępem, zapraszam na dzisiejszy wpis poświęcony robieniu rzeczy niemożliwych, mianowicie: czy jest coś, co może nas uratować gdy nie zdążyliśmy zaplanować / nie zdążyliśmy kupić/ nie mamy kasy / lub, po prostu,brak nam pomysłów na prezenty?

Tak, owszem, jest taka rzecz.
Jest to wino.

Komplet podstawko- podkładek,  które rewelacyjnie sprawdzą się także w roli dekoracji, zadowoli zarówno amatorów praktycznych gadżetów jak i wielbicieli pięknych przedmiotów. Ewentualnie te osoby, którym szkoda będzie zrobić nam przykrość i będą szczerze udawać;), że się cieszą.
Wykonanie podkładek zajmie nam najwyżej kilkanaście minut, co w przypadku przedświątecznej gorączki jest sprawą niebagatelną.
Trochę gorzej jeśli nie macie pod ręką korków od wina- policzyłąm, że na mniejszą podstawkę potrzebujemy 5 butelek, tfu! korków. Na szczęście mamy jeszcze trochę czasu, więc.... Z dużą gwiazdo-"podstawko-wianką" nie radzę mierzyć się w pojedynkę. To grubszy temat, zdecydowanie na większe imprezy.

Naszym głównym ( i tak naprawdę jedynym) "budulcem"  będą oczywiście korki. Duuuużo korków.



Do wykonania podkładek będziemy potrzebować także gorącego kleju w pistolecie oraz nożyka.


1. Zaczniemy od dużej podkładki- gwiazdy, wykonanej z całych korków.  Na początku powinniśmy rozplanować układ elementów. Dla ułatwienia możemy na papierowej podkładce rozrysować kształt który chcielibyśmy osiągnąć.


2. Gdy wiemy już jak ma docelowo wyglądać podkładka, przystępujemy do sklejania korków ze sobą- wystarczy cienki paseczek kleju, kilka sekund i dwa elementy będą ze sobą mocno połączone.


3. Prace kontynuujemy do osiągnięcia wymarzonego efektu. Albo do momentu w którym skończą nam się korki i w panice trzeba kombinować, jakby tu zakończyć formę żeby nie wyglądało łyso.


4. Klej na gorąco zasycha natychmiast, więc ni musimy martwić się o jego wyschnięcie. Podkładka jest gotowa do użycia od razu po skończeniu.

5. Jeśli przewiążemy ją ozdobną, satynową wstążeczką kuchenny gadżet przeobrazi się w...


6.  ... świąteczny wianek na drzwi ( niestarszne mu mrozy i deszcze)...


7. ... lub ekologiczną ozdobę na choinkę. 

8. Jeśli posiadacie jeszcze trochę materiałów, czasu i chęci- zachęcam do wykonania podkładek pod gorące napoje.


9. W tym przypadku zaczynamy od przecięcia korków na pół.


10. Za pomocą kleju łączymy je w kształty płatków śniegu ( każda może być inna )



11. Podobnie jak poprzedni projekt, ten także możemy używać w zgodzie z naszą praktyczną...


 12. ...lub plastyczną naturą. Do dzieła!


4 komentarze:

Smakowite Wnetrze pisze...

Super pomysł;)

mewka pisze...

gastro-wstęp mistrz! lubię jak piszesz :)

Nowiutki Rupieć pisze...

Ty, Siostra... wczoraj zaplanowałam DIY na podstawkę pod garnek z korków właśnie :P. Odrobinę inny look, ale... no trudno. Musimy się podzielić miejscem na taką rewelację ;). Gwiazdka super!!!

Maja pisze...

Będzie walka na gołe klaty...;) Damy radę! Na przykład możemy uznać że Twoja jest z korków po białym, a moja po czerwonym winie i już jest kolosalna różnica ;))))