Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PROJEKTY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PROJEKTY. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2014

CLOSER. Czułość rzeczy

via DESIGNBOOM
Tęsknicie czasem? Ja tęsknię. Za miejscami, za smakami, zapachami, za atmosferą. Dziś, widząc szeregi urwisów w białych koszulach zatęskniło mi się nawet do szkoły- na szczęście wystarczyło kilka sekund w trakcie których przypomniałam sobie zeszłoroczne praktyki i głupie myśli przestały się mnie czepiać;). Najbardziej serce mi łamie myśl o ludziach, którzy są daleko i chwilach, które już nie wrócą. Staram się pielęgnować takie momenty, ale im jestem starsza, tym bardziej mi się wymykają i płowieją, wypierane przez codzienność.

czwartek, 31 lipca 2014

APARTAMENT /4

Otóż to. Mamy problem i to prawie taki jak ten w Houston- w momencie gdy wszystko jest już ustalone, rozrysowane, ekipa w szale twórczym, okazuje się że zaczynają nam się sypać...ściany zewnętrzne budynku.

Długo się zastanawialiśmy, kto wpadł na to by podzielić mieszkanie w takich dziwnych proporcjach- salon jak boisko do piłki, olbrzymi hall i tycie komóreczki- łazieneczki. Do tego niektóre ściany grube na kilkadziesiąt centymetrów, a inne na pół cegły, mnóstwo wnęk, okna na dziwnych wysokościach, dosztukowane podłogi, pęknięcia ścian na wylot... Rozwiązanie zagadki przyszło w momencie, gdy zaczęło się zrzucanie tynków ze ścian. Pyk, pyk, jedna po drugiej odpadały warstwy tynku, odkrywając przed nami największą tajemnicę tego mieszkania- salon i przylegające do niego pokoje nie były kiedyś pokojami, tylko tarasem na dachu, zabudowanym z czasem drewnianą konstrukcją z wypełnieniem wiklinowym. Na te trzcinki ktoś zarzucił tynk i dopiero jak zaczęło się prucie ścian pod kable i grzejniki, to nam pospadały kapcie.



wtorek, 22 lipca 2014

APARTAMENT / 3

Na czym skończyliśmy?
A! W apartamencie straszno było, w sensie formalnym (naocznym) i mentalnym ( kłaniają się psychozy). Przestrzeń jednak dawała do myślenia i szybciutko urodziła się koncepcja:

środa, 2 lipca 2014

APARTAMENT/ 2

Zanim zacznę właściwy opis, krótkie słowo wstępu:
Prezentowany projekt powstawał ponad 4 lata.
TADAAAMMMM!!!!

Koniec wstępu;). Dopiero niedawno, odkopując starą dokumentację, dotarło do mnie że właśnie rozpoczął się piaty rok z rzeczonym apartmą. Ilość wersji, opcji i zmian które zostały wprowadzone w międzyczasie to materiał na teczkę grubszą niż te, które posiadają amatorzy tatara z łososia serwowanego w kultowej już restauracji przy Gagarina.

piątek, 27 czerwca 2014

APARTAMENT / 1

Jedną z najciekawszych metod efektownej ( choć niekoniecznie efektywnej) metody wciskania ludziom powierzchni mieszkalnych jest stosowanie tzw. kreatywnego nazewnictwa.
Kawalerek już nie ma. Są studia, garsoniery, lub pied-à-terre (to ostatnie często spotyka się z pytaniem, czy spożywa się bagietką, czy z ziemniakami). M2 na ostatnim piętrze? Penthouse. Jeśli ktoś ma mniejszy budżet, może zamieszkać w bejsmencie. Wielbiciele mocnych wrażeń, czyt.- odpadającego tynku, nieczynnej toalety, rur na wierzchu i wejścia przez komórkę, na pewno wiele razy spotkali się z tzw. loftami.  Dzisiaj dobrze jest nazywać loftem jest wszystko, co obdrapane i starsze niż 15 lat. Stawiając barak na podwórku, wchodzimy w posiadanie bungalowu. Bogatsi mogą sobie pozwolić na podmiejskie wille ( nr 87 z katalogu, Anemon/ Bogumiła odbicie lustrzane) a posiadacze domków letniskowych- na (nieco  kontrowersyjne u nas) chalety. Jednak największą metamorfozę pod względem nazewnictwa  przeszły poczciwe, zwykłe MIESZKANIA. Wg deweloperów 40m.kw z sufitem na wysokości 250cm jest APARTAMENTEM.

środa, 19 marca 2014

CIENKA POMARAŃCZOWA LINIA

Jednym z moich noworocznych postanowień było to, że nie będę nic obiecywać, ponieważ wszechświat zdecydowanie  od pewnego czasu  mi nie sprzyja. 

Niniejszym obiecuję że już nic nie obiecuję, oraz, z tygodniowym poślizgiem, prezentuję obiecane zdjęcia Najmniejszego Loftu ( znanego również pod nazwą" O PSIA DUPKA!").


środa, 5 marca 2014

Nie piszę, bo...

zmywam.

Wstaję rano, zmywam. W południe zmywam. Wieczorem może bym i pozmywała, ale nie mam już siły. Nie zmywam, ale też i nie piszę, bo to by było nie fair wobec zmywania. 
Z kolei zmywanie jest nie fair wobec człowieczeństwa, więc co jakiś czas mamy bunt na pokładzie i przez 4 - 5 dni nie zmywa nikt. Zlew i 3metry bieżące blatu żyją własnym życiem, my staramy się żyć swoim, ale w którymś momencie następuje ten moment, gdy jedynym narzędziem do posmarowania chleba masłem okazuje się  łyżka wazowa.

środa, 11 grudnia 2013

MAŁY LOFT 10/ blaty odbiły

Nim całkowicie wdepniemy w świąteczny klimat, mała relacja z placu boju.
Blaty są,  lustra są,  prace wykończeniowe możemy oficjalnie uznać za skończone. Szampan! werble!czerwony ( pomarańczowy) dywan!  i...można się wreszcie położyć spać....


wtorek, 19 listopada 2013

MAŁY LOFT 9/ SZAF I MAT

Kolejnym etapem urządzania MINI LOFTU był montaż zabudowy meblowej. Mebli. Ogólnie wszystkiego;). W tak małej przestrzeni, gdzie trzeba liczyć się już nawet nie z centymetrami, a milimetrami, każdy skrawek miejsca był na wagę złota. Gotowe moduły- kuchnia, szafy ubraniowe- odpadły w przedbiegach. Oprócz stołu, krzeseł i kanapy wszystkie meble były robione na zamówienie. Niby mieszkanie 30m, a naprodukowałam rysunków wykonawczych jak przy dwupoziomowym penthousie. 
Super profesjonalna sesja komórkowa tuż po tym, jak opadł kurz:

wtorek, 8 października 2013

MAŁY LOFT 6 / Przed wisienką

Nooo, tu dopiero była przerwa! 
Dla ścisłości - Najmniejszy Loft Świata oficjalnie jest już skończon, jakby rzekła Droga F. Trauma budowlana zaleczona, wdrażam się w życie kury domowej, zen, zupki z proszku itp.
Dla zachowania dotychczasowego formatu (czyt. dla  podtrzymania napięcia;) postępy z realizacji tego projektu będę jednak prezentować w systemie odcinkowym.

czwartek, 4 kwietnia 2013

mały LOFT, odcinek 3. Pomysł rodzi pomysł

Po pierwszych trzech wersjach tak się rozkręciłam, że właściwie codziennie wpadał mi do głowy kolejny pomysł. Co prawda wersja 2 z dotychczasowych podobała mi się najbardziej, ale na życzenie Inwestorki zaczęłam pracować nad opcją, w której kuchnia będzie bardziej oddzielona. Tak na wypadek gdyby szufladę trzeba było jednak wynająć. Równocześnie rozpoczęliśmy prace nad estetyczną stroną projektu. W grę wchodziły ( na razie) wszystkie materiały kojarzące się z industrialnym stylem.Czyli beton, cegła, stal...

piątek, 22 marca 2013

mały LOFT, odcinek 2. Od trzech razy sztuka?

Po usunięciu ścian ( jak to szumnie brzmi! konkretnie jednej jedynej, którą dało się ruszyć:) powstało kilka opcji podziału przestrzeni. Wiedziałam że muszę wygospodarować miejsce na kuchnię, mały kącik do jedzenia, wygodną rozkładaną kanapę. W łazience musiała znaleźć się wnęka na pralkę. I szafy, szafy, dużo szaf! Urodziły się 3 różne koncepcje:

środa, 20 marca 2013

mały LOFT, odcinek 1 - concretny


"Prosę pani, bo ja utknęłam w betonie!".
Dobra wymówka? No pewnie, że dobra. Fundamentalna .

Po kilku tygodniach odsypiania ( na siedząco, leżąco, w zwisie)  zarwanych nocy i nerwowych dni, wróciła mi chęć do majstrowania. Póki co na remont drugiej połówki brak mi weny na koncie, ale wreszcie ruszyło się w innych tematach. Tym samym mogę ogłosić powstanie na blogu nowej kategorii, którą z olbrzymią i nieposkromioną fantazją nazwałam PROJEKTY:). Będę tam umieszczać kolejne odcinki budowlanej telenoweli spoza nurtu domowego.
Od kiedy zaczęłam jeden z nich, całe moje życie kręci się wokół betonu.  Pewnie nie tylko moje, więc liczę na to że znajdę w tym temacie kilka bratnich  dusz. Betoniarze wszystkich narodów, łączmy się! 
Nim przejdziemy do concretów, kilka słów wstępu:
Jakiś czas temu dostałam zlecenie. Wnętrze malutkie ( kawalerka, niewiele ponad 30 m.kw) ale bardzo ciekawe. Jedno wielkie okno, dużo ścian. Mało miejsca, dużo kombinowania. Główne założenia- ma być loftowo, surowo, szaro, z pomarańczową  kropką nad I ; niby na wynajem, ale docelowo jako prywatna dziupla do odpoczynku...a cała reszta zależy już tylko ode mnie. Dodając do tego Zleceniodawczynię z którą współpraca to czysta przyjemność, weszłam w to jak w masło. Jak zwykle pracę trzeba było zacząć od czyszczenia wirtualnej przestrzeni- deweloperska wyobraźnia nie ma granic. Nie zliczę sytuacji, gdy na „firmowym” rzucie  ( według którego przecież decydujemy się na zakup danego lokalu) projektant – fantasta mieści olbrzymią kuchnię z wyspą, stół na 10 osób, dwie kanapy, pięć foteli i jeszcze jacuzzi. W momencie gdy klient przychodzi do mnie z takim wydrukiem i zaczynam wykreślać kolejne obiekty, aż zostanie nam jeden ciąg kuchenny, składany stolik i dwuosobowa kanapa, zdarza mi się usłyszeć- co z pani za projektant, przecież innemu udało się tu zmieścić tyle rzeczy! Tłumaczę wtedy jak krowie na rowie, że skala dewelopera jest skrojona na miarę naszych marzeń, a ja mam ziemski centymetr. Jeśli i to nie zadziała, nie pozostaje nic innego jak odesłanie głęboko wierzącego klienta do sklepu z dziecięcymi meblami, by tam wybrał wyposażenie salonu. Drastyczne,  zwykle skuteczne.


W tym przypadku projektanci dewelopera też się nie obijali- do pełni szczęścia zabrakło tylko basenu. Jak widać na załączonym obrazku zmieścili tu komfortową oddzielną kuchnię( proszę zwrócić uwagę na ergonomiczne umieszczenie zlewu i płyty grzejnej), pojemne szafy na 3 płaszcze, dwa podkoszulki i cztery wazoniki, łazienkę w której aby zapakować ciuchy do pralki należy wejść do prysznica i wygodny zestaw wypoczynkowy z leżankami o gabarytach 50x50cm każda. W związku z tym że miejsca nie brakuje, kanapę odsunięto od ściany aby w trakcie bankietów mógł za nią krążyć kelner- anorektyk.