Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje prace. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje prace. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 lipca 2014

APARTAMENT /4

Otóż to. Mamy problem i to prawie taki jak ten w Houston- w momencie gdy wszystko jest już ustalone, rozrysowane, ekipa w szale twórczym, okazuje się że zaczynają nam się sypać...ściany zewnętrzne budynku.

Długo się zastanawialiśmy, kto wpadł na to by podzielić mieszkanie w takich dziwnych proporcjach- salon jak boisko do piłki, olbrzymi hall i tycie komóreczki- łazieneczki. Do tego niektóre ściany grube na kilkadziesiąt centymetrów, a inne na pół cegły, mnóstwo wnęk, okna na dziwnych wysokościach, dosztukowane podłogi, pęknięcia ścian na wylot... Rozwiązanie zagadki przyszło w momencie, gdy zaczęło się zrzucanie tynków ze ścian. Pyk, pyk, jedna po drugiej odpadały warstwy tynku, odkrywając przed nami największą tajemnicę tego mieszkania- salon i przylegające do niego pokoje nie były kiedyś pokojami, tylko tarasem na dachu, zabudowanym z czasem drewnianą konstrukcją z wypełnieniem wiklinowym. Na te trzcinki ktoś zarzucił tynk i dopiero jak zaczęło się prucie ścian pod kable i grzejniki, to nam pospadały kapcie.



wtorek, 22 lipca 2014

APARTAMENT / 3

Na czym skończyliśmy?
A! W apartamencie straszno było, w sensie formalnym (naocznym) i mentalnym ( kłaniają się psychozy). Przestrzeń jednak dawała do myślenia i szybciutko urodziła się koncepcja:

czwartek, 4 kwietnia 2013

mały LOFT, odcinek 3. Pomysł rodzi pomysł

Po pierwszych trzech wersjach tak się rozkręciłam, że właściwie codziennie wpadał mi do głowy kolejny pomysł. Co prawda wersja 2 z dotychczasowych podobała mi się najbardziej, ale na życzenie Inwestorki zaczęłam pracować nad opcją, w której kuchnia będzie bardziej oddzielona. Tak na wypadek gdyby szufladę trzeba było jednak wynająć. Równocześnie rozpoczęliśmy prace nad estetyczną stroną projektu. W grę wchodziły ( na razie) wszystkie materiały kojarzące się z industrialnym stylem.Czyli beton, cegła, stal...

piątek, 22 marca 2013

mały LOFT, odcinek 2. Od trzech razy sztuka?

Po usunięciu ścian ( jak to szumnie brzmi! konkretnie jednej jedynej, którą dało się ruszyć:) powstało kilka opcji podziału przestrzeni. Wiedziałam że muszę wygospodarować miejsce na kuchnię, mały kącik do jedzenia, wygodną rozkładaną kanapę. W łazience musiała znaleźć się wnęka na pralkę. I szafy, szafy, dużo szaf! Urodziły się 3 różne koncepcje:

wtorek, 28 lutego 2012

97. Pstryczek- elektryczek

U nas na klatce już jasno- po cięzkich walkach wewnętrznych zrezygnowałam z układania kabli w napisy. Tata i tak się nieźle narobił przy tym prostym układzie, za zawijasy chyba by mnie zamordował.  Nie ma jednak tego złego, bo zostało mnóstwo miejsca na ekspozycję moich bohomazów - wreszcie, po kilku latach zobaczą światło dzienne, tylko muszę kupić szkło i ramy, na co pewnie wydam fortunę ( nie opierniczam się z formatami, takie wielkości ściany są akurat;). Pewnie będą to któreś z tych:



Albo tych:



Albo innych....

Podsumowując- udały nam się trzy rzeczy.
1) za wszystko co jest związane z oświetleniem klatki, czyli pierdyliard metrów czarnego kabla, haczyki, włączniki, puszki oraz oprawy/ lampy sztuk 5 zapłaciliśmy niecałe 500zl
2) system działa! Ponieważ nie mamy włączników schodowych, tylko z każdego można włączyć wszystkie światła ( nie wiem jak to się fachowo nazywa) a włączniki są 4, zrobiła się ponad 20 kabli do połączenia. Do końca nie mieliśmy pojęcia, czy stykną;)
3) Żeby nie było zbyt pięknie, oczywiście zapomnieliśmy o jednym gnieździe, bardzo ważnym, służącym mianowicie do podłączenia światełek oplatających balustradę. Jak dla mnie święta bez światełek to żadne święta, więc łaziłam koło tej ściany na której gniazda zabrakło i kombinowałam, kombinowałam, aż wykombinowałam że pociągniemy tam kabel pod opaską wokół drzwi. Święta uratowane!