Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motyw zwierzęcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motyw zwierzęcy. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 22 grudnia 2014
poniedziałek, 1 lipca 2013
HAU?
Jeśli jeszcze nie wyściskaliście swoich pupili, to szybko biegnijcie z przeprosinami i ulubionymi smakołykami! Koniecznie nucąc odpowiednią piosenkę:
Na przyszły rok mamy szansę porządnie się przygotować. Wieści rozchodzą się szybko, nasze czworonogi pewnie już wiedzą że zwykłe legowisko i standardowa buda to podwórkowe faux pas. Na pytanie: HAU to design? Odpowiedź brzmi- z sercem. Bo czy można sobie wyobrazić cudowniejszą kanapę:
![]() |
| FRIENDLY SOFA |
wtorek, 4 czerwca 2013
POMOŻECIE?
Kilka razy za pośrednictwem tego bloga udało się połączyć w parę idealną ludzia i zwierza. Wczoraj dowiedziałam się że po raz kolejny w ten sposób zostałam "chrzestną matką". I chciałabym jeszcze, jeszcze, jeszcze.... bo jest sprawa. Z designem niby nie związana, ale jak ktoś doczyta do końca, to i tego się dopatrzy.
![]() |
| SEGAL |
Punkt zatrzymań psów w Pszczynie Fundacji Zwierzęca Arkadia osiągnął zenit i kilka psów niestety
jest na wylocie do Mysłowic. A to, jak wiadomo, oznacza ich smutny
koniec;(. Potrzebujemy domów tymczasowych i stałych - wszystkich
nieposiadających zwierza/ albo posiadających łagodne sztuki bardzo
proszę o rozważenie możliwości przygarnięcia choćby na kilka dni
któregoś z psiaków. Jeśli ktoś zdecydowałby się przygarnąć na stałe,
Fundacja pokryje koszty kastracji/ sterylizacji. I teraz moja prywata- Przygarniającym oferuję ze swojej strony konsultacje
projektowe. Taki bonus, oprócz wielkiej psiej miłości. BARDZO BARDZO ŁADNIE
PROSZĘ, pomóżmy naszym małym kumplom!
galeria psiaków na FB
Szukamy domów stałych, tymczasowych- to w pierwszej kolejności. Lato i czas wyrzucania "zabawek" w toku;(((
Pamiętajcie też o wirtualnych adopcjach- prawie wszystkie fundacje oferują taką możliwość. Sami określamy wysokość miesięcznej darowizny, to może być kilka, kilkanaście złotych. Nasze konto tego nie odczuje, a dla fundacji to olbrzymie odciążenie. No i można zostać opiekunem nawet kilkunastu zwierzaków, bez posądzeń o zaburzenia psychiczne;)
piątek, 25 stycznia 2013
Co za ĆWIR! Qualy design
Jest kabelek;) . A na jego końcu jeden z dowodów na to, że miłość nie wybiera.
To będzie historia o tym, że uczucie naprawdę czyha za rogiem, czai się w trawie, buja na ( symbolicznej) gałęzi. Nie zabraknie w niej także prawdziwej mocy. Mocy WYPRZEDAŻY.....Nie wiem jak Wy, ale ja nie potrafię obojętnie przejść obok przecenionych produktów. I nie mówię tu o sztucznie wygenerowanych promocjach, dzięki którym produkt przed okresem wyprzedaży nagle drożeje o 100%, by w kulminacyjnym momencie łaskawie osiągnąć arcyatrakcyjną cenę wyjściową.
Ja tu mówię o słoniu wyczekiwanym przez pół roku, kupionym za 1/5 wartości.
O płytkach 15 złotych z metra.
O drucianym porożu za 50, przecenionych o 70% butach Westwood oraz o złotych spodniach Stefanel za złotych PIĘĆ.
O, o takich wyprzedażach mówię. O tym, że trzeba być na nie gotowym zawsze i wszędzie, i nie pytać- a co to, gdzie to postawię, kiedy ja to włożę? Tu wygrywają szaleńcy. Okazja się znajdzie, tylko odwagi potrzeba. Wspomniane spodnie ze złotej folii kupiłam z myślą o przebieranych imprezach w gronie zaufanych wyrozumiałych, a kilka dni później całkiem serio śmigałam w nich do pracy. W czarnej tiulowej spódniczce baletnicy opędzam wszystkie uroczystości i okazje, od Wigilii po wykłady. O słoniu opowiadać nie muszę, wiadomo że bez niego w ogóle nie byłoby zabawy. W okresie przedświątecznym, który jakoś się rozciągnął do końca stycznia;) w trakcie bezkrwawych polowań udało mi się ustrzelić kilka rzeczy o których a) nie sądziłam że kiedykolwiek będę ich pożądać, b) o których śniłam, ale które wcześniej były poza zasięgiem mojego portfela. O karcie nie wspominając, wiadomo- dużo lżejsza, krócej leci. Nie wszystkie ukochane sklepy przeczesałam, nie wszędzie trafiłam na właściwe rozmiary, kolory, ilości. Ale instynkt łowcy został zaspokojony.
Takim super okazjom, rzeczom pięknym choć niekoniecznie praktycznym poświęconych będzie kilka kolejnych wpisów- wszystko pod banderą UPOLOWANE. Dziś pierwsza pozycja z listy, czyli tytułowy ĆWIR. A właściwie ćwiry dwa. Kupując książki, duuuuzo książek w pewnym bardzo dużym internetowym sklepie zaczynającym się na literkę E ( jak : Epifaniusz, Eligia lub Ewaryst) zerknęłam do pomieszczenia z przecenami, czyli na SALE. I za niecałe 30zł zostałam opiekunką ĆWIRÓW.
Nie wiem od czego zacząć. Może od początku, czyli pudełka?
Ptice zamieszkały na ścianie tuż przy wejściu, a ja wpadłam w nowy nałóg i już planuję powiększenie domowego zwierzyńca. Mam nadzieję że po skompletowaniu wszystkich QUALY DESIGN obejmie mnie programem ochrony środowiska i sypnie trochę karmy:).
czwartek, 27 grudnia 2012
By Nord
Nie wiem jak u Was, ale u mnie w domu Boże Narodzenie zazwyczaj kończy się żywnosciową traumą i zagrażającymi życiu odleżynami. Obiecałam sobie że w tym roku będzie zupełnie inaczej i zamiast tarzać się ze zgagą w wyrku zrealizuję wreszcie wszystkie swiąteczne marzenia rodem z hamerykańskich filmów. Wiecie- sniadanie na poduszkach rozwalonych pod choinką,w piżamie w kratkę i wełnianych skarpetach. Romantyczny spacer oswietloną aleją, lepienie bałwana z przyjaciółmi, rzucanie się snieżkami z chłopakiem, grzaniec w przytulnym barze, itd itp....Przez kilka ostatnich lat w Wigilię kończyłam jeszcze projekt koncepcji, a pierwszy dzień swiąt siedziałam nad instalacjami wiec naprawdę miałam niedobór gwiazdkowego kiczu. Na dodatek nie zaliczyłam w tym roku Kevina (yhm yhm), więc trzeba było ratować te swięta natychmiast.
poniedziałek, 10 grudnia 2012
DDZ /13, po raz drugi
Przypominam o fantastycznej aukcji Design Dla Zwierząt.
Cel szczytny, pozycje kuszące.
Pojawiły się już oferty w których jestem współsprawczynią:
voucher na ARANŻACJĘ WNĘTRZ od Lofft.pl
i zaproszenie na wybrany KURS PROJEKTOWANIA Pylon.
Obie opcje kreatywnie aktywne, uniwersalne płciowo i wiekowo, z długim terminem realizacji - świetnie nadają się na prezent! No i ( jak na razie) cenowo rewolucyjne.
Oglądajcie, polujcie, licytujcie.
I ku..a mać, pomagajcie;)
piątek, 7 grudnia 2012
DDZ/13
Macie już gwiazdkowe prezenty? U mnie jak zwykle nic nie wyszło z dalekosiężnych i głęboko idących planów, by załatwić kwestie podchoinkowe przed grudniem.
I dobrze!
Na aukcji Design Dla Zwierząt organizowanej już po raz drugi przez Krystynę Łuczak- Surówkę można upolować niesamowite rarytasy. Meble vintage, obiekty zaprojektowane przez sławy designu, niesamowitą biżuterię, najmodniejsze ciuchy, najświeższe projekty polskich twórców, książki, naczynia...
Zasada jest prosta- wszystko co jest na czasie, jest na aukcji. Wszystko co jest na aukcji, niedługo będzie na czasie. Aukcje łączy jeden mianownik- DOBRY PROJEKT i chyba w tym tkwi wytłumaczenie powodzenia zeszłorocznej edycji. To się po prostu opłaca mieć ;D.
Sprawiając sobie , nie ukrywajmy - wypasiony i niesztampowy prezent pomożemy zwierzakom. Każda rzecz ( chociaż w tym roku licytowane są nie tylko dobra materialne) to podarunek od artysty/ firmy, która nie bierze za niego ani złotówki, więc cały dochód trafi do Fundacji Akity w Potrzebie.
Ja już ostrzę pazury na kilka pozycji, niezrażona zeszłoroczną porażką w kwestii pozłacanego krasnala.
PS. Podobnie jak rok temu, również dołączyłam się do grona darczyńców , i to w dwójnasób. Jutro napiszę o co kaman;)
I dobrze!
Na aukcji Design Dla Zwierząt organizowanej już po raz drugi przez Krystynę Łuczak- Surówkę można upolować niesamowite rarytasy. Meble vintage, obiekty zaprojektowane przez sławy designu, niesamowitą biżuterię, najmodniejsze ciuchy, najświeższe projekty polskich twórców, książki, naczynia...
Zasada jest prosta- wszystko co jest na czasie, jest na aukcji. Wszystko co jest na aukcji, niedługo będzie na czasie. Aukcje łączy jeden mianownik- DOBRY PROJEKT i chyba w tym tkwi wytłumaczenie powodzenia zeszłorocznej edycji. To się po prostu opłaca mieć ;D.
Sprawiając sobie , nie ukrywajmy - wypasiony i niesztampowy prezent pomożemy zwierzakom. Każda rzecz ( chociaż w tym roku licytowane są nie tylko dobra materialne) to podarunek od artysty/ firmy, która nie bierze za niego ani złotówki, więc cały dochód trafi do Fundacji Akity w Potrzebie.
Ja już ostrzę pazury na kilka pozycji, niezrażona zeszłoroczną porażką w kwestii pozłacanego krasnala.
PS. Podobnie jak rok temu, również dołączyłam się do grona darczyńców , i to w dwójnasób. Jutro napiszę o co kaman;)
czwartek, 6 grudnia 2012
Diękować
Mikołajki to taki dzień gdy każdy po przebudzeniu zaczyna przekopywać skarpety w poszukiwaniu prezentów, które przecież "muszą tu gdzieś być!".
Ok, może nie każdy;)
U mnie tak było- nie ujmując Grinchowi, robiłam mu niezłą konkurencję.
Po latach walki z chciwą naturą w sumie niewiele się zmieniło, oprócz tego że teraz największy prezent robię sobie sama- w postaci paczki dla zwierzaków. A później mam mega radochę z tego, że zgromadzone dobra, worki, puszki, puszeczki oddałam w dobre ręce i głodne pyszczki.
Skarpeta pusta, satysfakcja wielka:)
W tym roku udało się zebrać naprawdę wielką pakę, a do końca akcji jeszcze tydzień więc wszystko się może zdarzyć. Nawet pozyskanie oficjalnego sponsora, co przy tak niewielkim przedsięwzięciu wydaje się cudem.
Ale ale, grudzień miesiącem cudów, a Auto Żoliborz tworzą dobrzy ludzie- dzięki nim paczka nie tylko urośnie o ponad 180 kg. Znajdzie się także samochód dostawczy którym dowieziemy dary do Azylu, za co w imieniu pyszczaków bardzo dziękujemy!
Wszystkim którzy chcieliby jeszcze pomóc, przypominam namiary na Fundację:
Ok, może nie każdy;)
U mnie tak było- nie ujmując Grinchowi, robiłam mu niezłą konkurencję.
Po latach walki z chciwą naturą w sumie niewiele się zmieniło, oprócz tego że teraz największy prezent robię sobie sama- w postaci paczki dla zwierzaków. A później mam mega radochę z tego, że zgromadzone dobra, worki, puszki, puszeczki oddałam w dobre ręce i głodne pyszczki.
Skarpeta pusta, satysfakcja wielka:)
W tym roku udało się zebrać naprawdę wielką pakę, a do końca akcji jeszcze tydzień więc wszystko się może zdarzyć. Nawet pozyskanie oficjalnego sponsora, co przy tak niewielkim przedsięwzięciu wydaje się cudem.
Ale ale, grudzień miesiącem cudów, a Auto Żoliborz tworzą dobrzy ludzie- dzięki nim paczka nie tylko urośnie o ponad 180 kg. Znajdzie się także samochód dostawczy którym dowieziemy dary do Azylu, za co w imieniu pyszczaków bardzo dziękujemy!
Wszystkim którzy chcieliby jeszcze pomóc, przypominam namiary na Fundację:
Fundacja Azylu Koci Świat,
Kątne 59, 05-190 Nasielsk
Kątne 59, 05-190 Nasielsk
rachunek bankowy nr. 47 1240 5312 1111 0000 5049 4208
wtorek, 4 grudnia 2012
136. Noce za dnia
Przypadkiem wszystkie rzeczy którym nie mogłam znaleźć miejsca na dole były w jednym kolorze.
Przypadkiem fajnie się dopasowały w sypialni:)
Cały pomysł opierał się na tym, że skoro już jest biednie, to niech wygląda na zamierzoną biedę czyli minimalizm.. Od Sis dostałam świetne poduszki w dziko- turkusowy wzór, przypomniała o sobie szklana głowa buddy, lampki nie do kompletu jakoś tak się spasowały i wyszło miejsce w którym relaks można uprawiać przed duże R. I inne słowa kończące się na ks również, jak na przykład callanetiks;)
Póki co mam tu tylko podłogę, łóżko i widok na niebo. Do snów wystarcza.
PS. Ja wiem, że cały czas kot. Ale naprawdę nie mogę się jej pozbyć z kadru
Przypadkiem fajnie się dopasowały w sypialni:)
Cały pomysł opierał się na tym, że skoro już jest biednie, to niech wygląda na zamierzoną biedę czyli minimalizm.. Od Sis dostałam świetne poduszki w dziko- turkusowy wzór, przypomniała o sobie szklana głowa buddy, lampki nie do kompletu jakoś tak się spasowały i wyszło miejsce w którym relaks można uprawiać przed duże R. I inne słowa kończące się na ks również, jak na przykład callanetiks;)
Póki co mam tu tylko podłogę, łóżko i widok na niebo. Do snów wystarcza.
PS. Ja wiem, że cały czas kot. Ale naprawdę nie mogę się jej pozbyć z kadru
środa, 28 listopada 2012
Rodzina na swoim
Gdyby mierzyć jakość projektów poziomem zadowolenia kocich domowników, to chyba zdałam egzamin;)
Kotometry przechadzają się dumnie wzdłuż i wszerz, wydając sygnały miauprobaty. Wpadłabym w prawdziwy samozachwyt, niestety zabrakło mi wyobraźni w pewnej kwestii, otóż...okazuje się że zapomniałam zaprojektować schody.
Drugie.
Górny stopień schodów obecnych okazał się najbardziej pożądaną przestrzenią w całym domu, i gdy wpada do nas w odwiedziny Gacek można zaobserwować akcję pt. "Piątek, godzina 17.15, dworzec PKP Śródmieście".
Znacie to?
Sfochowane panie w futrach, emo dzieci ze słuchawkami na uszach udające że nie widzą nikogo dookoła, " dżentelmani" przygotowani do biegu by podsiąść kobietę w ciąży...taaak.
Najpierw jest krążenie wokół terenu. Następnie błysk. Sekunda. To jedno spojrzenie w kocich oczach i...dziki bieg, spychanie ze stopni, podsiadanie przeciwnika, pazury w ruch....zwycięzca zostaje na wysokości. Przegrany z obrażonym wyrazem pyszczka , w chmurze wolno bujającej się w powietrzu sierści schodzi na dół i zajmuje drugie w kolejności miejsce- poduszkową piramidę.
Ewidentnie mamy już ustaloną hierarchię ważności miejscówek, łączy je jedna bardzo ważna cecha- z obydwu można obserwować Żywicielkę przy pracy. I w takiej atmosferze, pod czujnym wzrokiem aksamitnych kocich oczu, powstał ten wpis;)
PS. Wyniki rywalizacji w kategorii Siad na Schodku są bardzo wyrównane. Koty idą łeb w łeb.
Więcej kocich zdjęć obejrzycie TU.
Kotometry przechadzają się dumnie wzdłuż i wszerz, wydając sygnały miauprobaty. Wpadłabym w prawdziwy samozachwyt, niestety zabrakło mi wyobraźni w pewnej kwestii, otóż...okazuje się że zapomniałam zaprojektować schody.
Drugie.
Górny stopień schodów obecnych okazał się najbardziej pożądaną przestrzenią w całym domu, i gdy wpada do nas w odwiedziny Gacek można zaobserwować akcję pt. "Piątek, godzina 17.15, dworzec PKP Śródmieście".
Znacie to?
Sfochowane panie w futrach, emo dzieci ze słuchawkami na uszach udające że nie widzą nikogo dookoła, " dżentelmani" przygotowani do biegu by podsiąść kobietę w ciąży...taaak.
Najpierw jest krążenie wokół terenu. Następnie błysk. Sekunda. To jedno spojrzenie w kocich oczach i...dziki bieg, spychanie ze stopni, podsiadanie przeciwnika, pazury w ruch....zwycięzca zostaje na wysokości. Przegrany z obrażonym wyrazem pyszczka , w chmurze wolno bujającej się w powietrzu sierści schodzi na dół i zajmuje drugie w kolejności miejsce- poduszkową piramidę.
Ewidentnie mamy już ustaloną hierarchię ważności miejscówek, łączy je jedna bardzo ważna cecha- z obydwu można obserwować Żywicielkę przy pracy. I w takiej atmosferze, pod czujnym wzrokiem aksamitnych kocich oczu, powstał ten wpis;)
PS. Wyniki rywalizacji w kategorii Siad na Schodku są bardzo wyrównane. Koty idą łeb w łeb.
Więcej kocich zdjęć obejrzycie TU.
wtorek, 27 listopada 2012
poniedziałek, 26 listopada 2012
134. Galaktyka słonia
W dni takie jak ten, który właśnie się kończy...skończył... skończy na pewno, słoń łapie wszystkie, nawet najmniejsze promyki słońca. Kumuluje, przechowuje na zimniejsze czasy. Będzie moją przechowalnią lata.
Refleks (z)słonia to jedna z ulubionych zabaw Gacentego. Plan- zwierzolubny dom - zrealizowany w 200%!.
Refleks (z)słonia to jedna z ulubionych zabaw Gacentego. Plan- zwierzolubny dom - zrealizowany w 200%!.
piątek, 10 sierpnia 2012
105. RETROinSPEKCJA
Czyli przegląd postępów.
Niespecjalnie co prawda spektakularnych, bo wiosna i lato to dla mnie jedna wielka czarna dziura, przez którą nie przebijają promyki słońca. Niesamowite, że tyle osób zazdrości mi "wolnego" zawodu, dzięki któremu od kilku lat nie doświadczam wiosennych podmuchów i letnich zefirków ( bo tłukę projekty), natomiast niezwykle silnie odczuwam ( w wytartym kilkuletnim paletku) jesienne zawieruchy i zimowe zamiecie. Ogólnie latem chodzę wkurzona bo nie mam czasu na wakacje, a zimą chodzę wkurzona bo mnie na nie nie stać.
Mimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie przerwać tej passy, zatem w sumie podminowana jestem od sylwestra do sylwestra, z krótką przerwą utraty świadomości w okolicach północy 31.
Nie ma jednak tego złego; dzięki mocno napiętemu grafikowi myślami ( a częściowo i ciałem ) jestem już w grudniu / prezenty!!!/ co niejako przyspiesza termin przeprowadzki , a nieogarnianie rzeczywistości pozwala na prześlizgiwanie się po miesiącach w dość beztroski sposób.
Dziś na przykład wprawiłam Tatę w lekką konsternację, gdy zapytał mnie czy zjem obiad. Powiedziałam że: dziękuję, już jadłam....jadłam...co ja jadłam...a, no wczoraj jadłam. Ale nie pamiętam co....
Tata mi poradził, cobym pooddychała głębiej.
Obłęd.
Podsumowując:
Na przełomie wiosny i lata A.D. 2012 NIE PRZEPROWADZIŁAM SIĘ!!
Udało nam się natomiast:
1) skończyć płytki na parterze
2) i zafugować
3) oraz popatrzeć, jak pękają na dylatacjach

4) zamontować drzwi wewnętrzne. Sztuk raz!

5) kupić słonia

6) łosia
7) oraz zlew, z mniej przydatnych rzeczy

8) i lampy
.....i chyba mi się miejsce skończyło, więc zapraszam na dalszą retro-inspekcję budowlaną już jutro ;)
Niespecjalnie co prawda spektakularnych, bo wiosna i lato to dla mnie jedna wielka czarna dziura, przez którą nie przebijają promyki słońca. Niesamowite, że tyle osób zazdrości mi "wolnego" zawodu, dzięki któremu od kilku lat nie doświadczam wiosennych podmuchów i letnich zefirków ( bo tłukę projekty), natomiast niezwykle silnie odczuwam ( w wytartym kilkuletnim paletku) jesienne zawieruchy i zimowe zamiecie. Ogólnie latem chodzę wkurzona bo nie mam czasu na wakacje, a zimą chodzę wkurzona bo mnie na nie nie stać.
Mimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie przerwać tej passy, zatem w sumie podminowana jestem od sylwestra do sylwestra, z krótką przerwą utraty świadomości w okolicach północy 31.
Nie ma jednak tego złego; dzięki mocno napiętemu grafikowi myślami ( a częściowo i ciałem ) jestem już w grudniu / prezenty!!!/ co niejako przyspiesza termin przeprowadzki , a nieogarnianie rzeczywistości pozwala na prześlizgiwanie się po miesiącach w dość beztroski sposób.
Dziś na przykład wprawiłam Tatę w lekką konsternację, gdy zapytał mnie czy zjem obiad. Powiedziałam że: dziękuję, już jadłam....jadłam...co ja jadłam...a, no wczoraj jadłam. Ale nie pamiętam co....
Tata mi poradził, cobym pooddychała głębiej.
Obłęd.
Podsumowując:
Na przełomie wiosny i lata A.D. 2012 NIE PRZEPROWADZIŁAM SIĘ!!
Udało nam się natomiast:
1) skończyć płytki na parterze
2) i zafugować
3) oraz popatrzeć, jak pękają na dylatacjach

4) zamontować drzwi wewnętrzne. Sztuk raz!

5) kupić słonia

6) łosia

7) oraz zlew, z mniej przydatnych rzeczy

8) i lampy
![]() | ||||||||||||
| więcej zdjęć TU |
.....i chyba mi się miejsce skończyło, więc zapraszam na dalszą retro-inspekcję budowlaną już jutro ;)
sobota, 17 marca 2012
104. Otwory na Potwory
Podobno jak dom dziurawy, to niedobrze ale w tym przypadku dziury są jak najbardziej zaplanowane. Ba! wręcz pożądane;)
Pojawiają się nagle, w różnych kształtach i wielkościach:
Nie będę ukrywać, że cała moja rodzina ma lekkiego hopla i najważniejszymi domownikami w naszej chałupie są zwierzaki. Każdy zwierz ma swojego człowieka i wszyscy są szczęśliwi.
Oto moja Kocóra Aria z Mroźnej Krainy, potomkini Czeszki i Niemca, która tak jak wszystkie inne czworonogi trafiła do nas z odzysku. Jest moją najukochańszą przyjaciółką i ....eee, no wiadomo.
Ponieważ będzie honorowym mieszkańcem na powstających włościach, wiele elementów zostało zaprojektowanych specjalnie z myślą o niej- na przykład dziura z ostatniego zdjęcia.
Powstała dość spontanicznie, a dokładnie na skutek wizualizacji typowej przyszłej sytuacji domowej, czytaj: imprezy.
Impreza jako wydarzenie wysoce stresogenne może powodować psychiczny dyskomfort u mojego Kocia- chociażby poprzez utrudniony dostęp do kuwety.
Wcześniej zrobiliśmy do toalety drzwi suwane- wiecznie otwarte;), ale po winie 2, 3 albo 7 ktoś może zapomnieć i drzwi zamknąć. Dlatego też będzie miała własne wrota, mega hiper all inclusive tajne wejście wprost spod wanny. Niezapomniane doznania u gości korzystających z WC- gwarantowane!
piątek, 24 lutego 2012
BLING BLING
Moje Drogie, można piszczeć!!
Zaręczyny trwały 3 dni, od Walentynek do Tłustego Czwartku więc podjęcie decyzji można tłumaczyć szokiem glikemicznym.
W kwestii filozofii życiowej bez zmian, psychicznie pozostaję starą panną i Zosią - Samosią forever.
Post ląduje w kategorii ZRÓB TO SAM(a), ponieważ...no właśnie, jak myślicie? :)
czwartek, 23 lutego 2012
Zoobaczymy
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































