Podczas zbierania materiałów do tekstu o małych wnętrzach miałam skupić się na złotych radach.
Miałam, bo jak zwykle zamiast słów zaczęłam chłonąć obrazki- między innymi ten:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztukaterie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztukaterie. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 października 2014
wtorek, 12 lutego 2013
Audrey Norway
Wstyd!
Mi przestraszliwie, że cały czas tylko pokazuję i pokazuję ( a wiadomo od małego że to nie wypada) a sama nic nie robię. To znaczy robię, zasuwam nawet jak mały robocik, i tu leży problem ( bo nigdy pies! NIGDY!) pogrzebany.
W kolejce czekają na przykład trzy realizacje, które mają zasilić nową zakładkę po prawej stronie.
I koncepcja drugiej połowy strychu.
I pomysły na meble.
I kilkadziesiąt innych bardzo ważnych rzeczy, tylko, do cholery, w tym miesiącu nie mam ani jednego dnia wolnego. Soboty, niedziele, poniedziałki i cała reszta na chodzie, więc jak tylko mogę to się kładę. A jak już się położę, to od razu zasypiam. A jak zasnę, to wiadomo....więc dziś po raz ostatni ( w tym tygodniu) projekt ładny, niewłasny. Z czarną podłogą, białym sufitem i Audrey na ścianie. Znaleziony tu: Superfint.
W ramach rehabilitacji- że niby nic nie robię- trochę uzupełniam albumy na fb. Trochę bardzo;)
poniedziałek, 4 lutego 2013
Damą być, ach damą być!
"Nie mam serca do czekania,
do liczenia, do zbierania,
Nie, mnie nie zrozumie pan!
Nie mam głowy do posady,
do parady, do ogłady...."*
...ale bardzo chciałabym...
Damą być, ach damą być,
w zwiewnej sukni
peta tlić, peta tlić
i prosto z butelki pić
O!
I taka to ze mnie dama, choć momentami widzę się na tych aksamitnych szezlongach; Maya ubrana, Maya naga, obojętnie w której wersji. Ewentualnie upozowana w kontrapoście obok kominka, z papierosem w długiej fifce i w klapeczkach z puszkiem. Dobra, umieram ze śmiechu, ale dalej to widzę.
Ostatnio przy którejś-tam próbie zmierzenia się z analizą stylistyczną pewnego wnętrza, stwierdziłam że o kant dupy można to wszystko trzasnąć. Rozbieranie projektu na kawałeczki, następnie dopasowywanie tych kawałeczków do jakiegoś stylu, mnożenie, dzielenie, przeflancowywanie na lewą stronę i wypluwanie wyniku typu:
Prezentowane wnętrze należy do pary bardzo zapracowanych młodych ludzi, niespecjalnie zdolnych, ale bogatych z domu. On z racji bycia lekarzem, zawsze marzył o posiadaniu własnej sali operacyjnej w upragnionym gniazdku. Dla niej jest to 6 małżeństwo i 42 lokalizacja, ale niech Was nie zwiodą te liczby- Pani X doskonale wie, czego chce. Biorąc pod uwagę wymagania i wyrafinowany gust Inwestorów, szlifowany podczas licznych wyjazdów na St. Barth ( pl- Ciechocinek), projektant zaproponował niezwykle oryginalne połączenia materiałów i detali. Jest to absolutnie unikatowy przykład stosowania klasycznych zapożyczeń ludwikowskich w później fazie stylu nowoczesnego, nacechowanego skandynawskimi naleciałościami z nutką brutalizmu tak typowego dla Wikingów.
Postanowiłam nie zapędzać się więcej w te rejony. Rozumiem, że w gazetach branżowych czy materiałach reklamowych coś napisać trzeba, co nie znaczy że ma to sens. Projektant przyszedł, zaprojektował, właściciele weszli i dorzucili swoje trzy grosze. Niekoniecznie musimy mieć zdanie na każdy temat, możemy po prostu pogapić się i pomarzyć. Możemy?
Miejsce: Paryż
Projekt: Gilles & Boissier
Powierzchnia: 300 m2
3xach
zdjęcia pochodzą ze strony: Afflante
Subskrybuj:
Posty (Atom)












