Pokazywanie postów oznaczonych etykietą design. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą design. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 listopada 2015

To już.

Design Story

Z niepisaniem jest jak z za małymi stringami. Niby da się wytrzymać, ale w pewnym momencie masz wrażenie, że za chwilę albo pękną ci gacie, albo przetnie cię na pół. 

wtorek, 17 marca 2015

Tysiące twarzy, setki

...talerzy...


Taka sytuacja: wchodzisz do sklepu.... Wróć!
Wchodzisz do galerii handlowej. Brzmi dumniej, co? Nie dość, że zaspokajasz swoje potrzeby konsumpcyjne, to od razu spełniasz obowiązek kulturalny, bo galeria. 

czwartek, 11 grudnia 2014

poniedziałek, 15 września 2014

IKEA 2015

Jest taki dzień, tylko jeden raz do roku
Dzień, zwykły dzień, który liczy się od zmroku

Dzień, taki dzień, w którym każdy szum na klatce
Nadzieję śle, że listonosz niesie w siatce

Nowy, piękny, niewymięty,
Przez sąsiada nie zwinięty

Jest taki dzień, który wywołuje u mnie szybsze bicie serca, świąd paluszków i chęć wymiany całego wyposażenia w domu. Tym dniem jest dostarczenie NOWEGO KATALOGU IKEA. 
Ikeę można lubić lub nie, ale prawda jest taka że gdy budżet przestaje się dopinać, to tylko szwedzkie składanki dają radę.
Przynajmniej w takim założeniu żyłam do zeszłego tygodnia, czyli do dnia w którym po przebudzeniu zauważyłam charakterystyczną siateczkę wiszącą na płocie. Nie bacząc na nic, wyrwałam w szlafroku i nim woda na herbatę zdążyła się zagotować, ja już byłam w szoku. Styliści IKEA dokonali niemożliwego.

Zanim zaprezentuję kilka propozycji których nie jestem w stanie zrozumieć, informuję że zapoznałam się z trendbookiem na miłościwie nam nadchodzący 2015 i rozumiem, że współczesny nomada, kosmopolityzm, częste zmiany miejsca zamieszkania, tymczasowość, wielofunkcyjność. Naprawdę, wszystko to czuję. I widzę, że ikeowskie aranżacje miały chyba podążać w tym kierunku- tylko cosik nie zażarło. Bo jaki jest sens w "podrasowywaniu" tanich mebli tak, by wyglądały jeszcze taniej? 

poniedziałek, 1 września 2014

CLOSER. Czułość rzeczy

via DESIGNBOOM
Tęsknicie czasem? Ja tęsknię. Za miejscami, za smakami, zapachami, za atmosferą. Dziś, widząc szeregi urwisów w białych koszulach zatęskniło mi się nawet do szkoły- na szczęście wystarczyło kilka sekund w trakcie których przypomniałam sobie zeszłoroczne praktyki i głupie myśli przestały się mnie czepiać;). Najbardziej serce mi łamie myśl o ludziach, którzy są daleko i chwilach, które już nie wrócą. Staram się pielęgnować takie momenty, ale im jestem starsza, tym bardziej mi się wymykają i płowieją, wypierane przez codzienność.

wtorek, 25 marca 2014

PIECE MNIE!

Jakoś tak się stało, że nam się zgadało.
Najpierw na blogu, później życiowo i poszłyśmy na całego;)

Przedstawiam Siudemkę- moją zaginioną i cudem odalezioną Siostrę.

Takie rzeczy tylko w internetach.
Aga projektuje i prowadzi- sklep z cudami, magiczny dom na Mazurach, bloga  oraz się. Jak się prowadzimy razem, to nie zawsze prosto;), ale na pewno do celu.

Teraz zabrała się do w(prowadzenia) w życie nowego pomysłu i razem z Eleonorą Toś z Kaflarni Warmińskiej dzielnie pracuje nad przywróceniem należytego miejsca piecom kaflowym. Warto śledzić te poczynania,ponieważ znając Agę nudno nie będzie.

Gorąco polecam!
piec kaflowy czarny
UŻYJ SZTUKI



poniedziałek, 10 lutego 2014

KARIM CHARLEBOIS ZARIFFA

Są takie dni, gdy wydawałoby się przypadkowy okruszek prowadzi nas do odkrycia bratniej duszy. Jakiś czas temu  znalazłam jedno zdjęcie- szklany fragment zestawu do destylacji ( chyba?) wykorzystany jako lampa.



środa, 8 stycznia 2014

2.0.14. Postęp geometryczny


Dzień dobry, dobry wieczór, szczęśliwego Nowego Roku!

Mam nadzieję że 2014 zaczął się dla Was równie dobrze, jak dla Waszej oddanej, niżej podpisanej. Bardzo proszę o uwagę- ponieważ to wiekopomne wydarzenie- udało mi się po raz pierwszy w życiu zrealizować noworoczne postanowienie.  Co prawda  z zeszłego roku....ale chyba się liczy. Jeszcze kilka lat i  zostanę Indianą Jones, postanowienie  rocznik 1989, lub przebiję wzrostem Cindy Crawford, postanowienie rocznik 1995. Póki co odbębniłam 2013, czyli poszłam na urlop.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

DESIGN DLA ZWIERZĄT 2013

Jak co roku, na początku grudnia dobry design wystawia się .
Co najważniejsze, daje się  upolować w szczytnym celu...

Aukcja DESIGN DLA ZWIERZĄT śmiga już co najmniej tak spektakularnie, jak orkan Ksawery. Jeśli nie chcecie, by ktoś zdmuchnął Wam sprzed nosa najlepsze kąski- najwyższy czas się przyłączyć!

Codziennie pojawiają się nowe przedmioty, uzupełniając zacną wyliczankę- KOD, Modus, Ćmielów, Oskar Zięta, KOSMOS Projekt, COOKie...a będzie jeszcze lepiej;).


 W tym roku cały dochód uzyskany ze sprzedaży licytowanych przedmiotów zostanie przekazany dla schroniska Korabiewice.


poniedziałek, 15 lipca 2013

Happy ( Design) Days

Wiecie co? 
Na urlopie byłam. Ha! Co prawda znajoma mówi że urlop poniżej 5 dni to popierdułka, a nie prawdziwy wywczas, ale 4 doby totalnej beztroski w rewelacyjnym towarzystwie ( M&J, dziękujemy!)  zrobiły swoje.  
Było byczenie, zwiedzanie w wersji bardziej ambitnej, oraz ścieżka totalnie komercyjna.
Trafiliśmy do Gdyni w momencie w którym odbywał się Open'er i to był totalny przypadek, bo festiwale leżą na szarym końcu wydarzeń które by mnie kręciły - gdzieś obok Dnia Ziemniaka. Wszyscy na nas patrzyli z tego powodu jak na wariatów, na szczęście od czego jest Gdynia Design Days...  Super wymówka, na dodatek szczera, bo choć wystawa mała to pełna 3W-  wrażeń, warsztatów i wykładów. I obiektów które przytuliłabym chętnie, natychmiast. Po pierwsze- biżuteria sensualna Emilii KOHUT.
Interaktywna , współdziałająca z ciałem, wyczuwalna.  Przedłużenie kośćca, pobudzacz nerwów. Czekam z niecierpliwością na moment  gdy obiekty z kolekcji dyplomowej trafią pod moje opuszki, póki co po nocach śni mi się:

Drugi projekt od którego nie mogłam oderwać rąk i nie tylko;)  to Diago- dzieło kuratorów wystawy, czyli grupy TABANDA.. Krzesło poemat. Już kombinuję gdzie by tu je wstawić...

czwartek, 14 marca 2013

MIMIKRA

 " Czekam".
                                                                                                  " Kiedy kolejne wpisy ?"
                                   " Szkoda że nie piszesz"

                                                                        " Czy to już koniec???"

Bardzo mi to ciepło robi;), że jest garstka osób które czytają i czekają. Wypytują, poganiają. . Dzięki Wam mam nadzieję że ta iskra, która wcześniej zapalała mi w głowie fajerwerki znów zaskoczy, aż dym ( biały!!!!albo nie- z jednego biały, z drugiego czarny, feng shui) pójdzie uszami. Nim stracę resztki tego czegoś-  przy założeniu, że coś mam.
Jakiś czas temu postanowiłam, że ten blog będzie prezentował jasną, pozytywną, na różowej chmurce płynącą stronę mojej duszy. I tego będę się trzymać, bo gdybym miała napisać szczerze, jak to teraz u mnie jest....cóż, musiałabym sięgnąć po najbardziej soczyste wiązanki z głębi trzewi i zadedykować je po raz kolejny kochanym dostawcom oraz innym "wcom". Dzięki którym moje życie nadal pełne jest sytuacji w których tracąc nadzieję w  rasę ludzką odmrażam sobie dupę na przedwiosennym mrozie, choć w tym czasie mogłabym pisać posty, wymyślać lekarstwo na raka, albo leżeć na kanapie i dłubać w nosie.
Nikt nie mówił że będzie łatwo, o czym wiemy z piosenki tytułowej Klanu, ale że aż tak? No kurde.

A propos mrozu, to pewnie jak większość tu zaglądających mam go już po dziurki w nosie. Tym bardziej że wszystkie zimne miesiące z elementami emocjonującymi już za nami- świąteczny grudzień, pijacki styczeń, luty w którym emocje zapewnia nam zabawa w chowanego z księdzem ( taka nasza mała rodzinna tradycja). I  ten marzec nieszczęsny, w którym nawet jeśli już się dzieje, to nieciekawie.
Co tu się dziwić, że  oko cały czas zezuje mi w kierunku chatek- niewidek; małych schronień nie tylko przed zimnem, ale przede wszystkim przed resztą świata.
Ta jest zdecydowanie najfajniejsza ze wszystkich jakie znalazłam:

 

środa, 13 lutego 2013

LOV LOV LOV. Krew jak wino.

W lutym są dwa dni, na które czekam z utęsknieniem- Tłusty Czwartek i Walentynki. Nie umiem powiedzieć którego wyglądam bardziej, natomiast obydwa łączy jedna wspaniała cecha- mogę się wtedy  zupełnie bezkarnie nażreć słodyczy;)))))). W formie lukrowanych kul, albo nadziewanych serc, w zależności od terminu. W oczekiwaniu na to wielkie święto miłości ( miedzy innymi do czekolady)  ślinię po raz kolejny ukochaną książkę kucharską. To że jeszcze nigdy nie wykorzystałam jej we właściwym celu w niczym temu uczuciu nie umniejsza, a Nigellę mogłabym obcałowywać po upudrowanych cukrem dłoniach od rana do wieczora. Dzięki niej wyobraźnia kulinarna działa na najsłodszych obrotach.

Mam też małą słabość do motywu serca w dodatkach wnętrzarskich i ciuchach. Zaczęło się od kultowego rubinowego serca YSL, a później już poszło, aż doszło do tej sukienki:


Rozkochane wnętrza obejrzycie TU

czwartek, 7 lutego 2013

Do or DO-NUT?

źródło: Stare Reklamy
Postaram się, ale nie wiem czy do 17 dobiję... w każdym razie, bez walki się nie poddam!
Dla tych którzy mają już dość wprowadzania cukru do krwioobiegu, TŁUSTY DIZAJN na fb.





czwartek, 31 stycznia 2013

Marzenia ściętej głowy

To było jedno z tych zauroczeń, które naprawdę ciężko wyrzucić z pamięci. Od dawna stacjonowały na liście " chciałabym chciała ale ni mom kasy " i tak długo wzdychałam do ekranu, aż planety ustawiły się w odpowiednim szyku, na DaWandzie ogłosili wyprzedaże, moje kruche obiekty pożądania trafiły na półkę z % , i spłynęły zaległe od kilku miesięcy wynagrodzenia. Normalnie kumulacja;D 

Razem z Ćwirami i kilkoma.....nastoma....dziesięcioma...ciuchami wymarzone filiżanki zagościły w naszych skromnych progach tydzień temu. Straszno-śmiszny, surrealistyczno-barokowy projekt Natalii Gruszeckiej z enDesign nikogo nie pozostawia obojętnym. Jednych wizja napełniania dziecięcych główek wrzątkiem psychicznie przerasta, inni z zachwytem od razu rzucają się do macania. Ja zdecydowanie zaliczam się do drugiej grupy. Uwielbiam niesamowitą delikatność materiału, to że po wzięciu filiżanki do dłoni każdy zaczyna się inaczej zachowywać- cieniutka jak papier porcelana prawie nic nie waży, więc użytkownik natychmiast się prostuje,  przyciska ręce do tułowia, chroni tą malutką główkę. Uwielbiam kontrast pomiędzy białą porcelaną a złoconym detalem. Zestawienie nowoczesnej formy ze stylizowanym uszkiem. Wielkość ( a raczej małość) naczyń. Nazwę- "Tête à tête" , adekwatną zwłaszcza w przypadku kompletu. Piękne opakowanie, dzięki któremu otwieranie paczki staje się niemal rytuałem, a zwierzaki szaleją:

 
Pod TYM adresem znajdziecie więcej zdjęć rozgadanych filiżanek i  innych niezwykłych projektów enDesign.

Zupełnie nie przeszkadza mi fakt że nie pijemy kawy, a herbatę żłopiemy z półlitrowych wiader;)  
Jeszcze kilka lat temu w najśmielszych marzeniach nie przeszło mi przez głowę, że będę kiedykolwiek pożądać skorup. No, ale ostatni miesiąc wyzwolił we mnie demony, szczególnie gdy uświadomiłam sobie pewną rzecz.... Jak już wspominałam, w grudniu wpłynęły wreszcie zaległe wynagrodzenia- większość jeszcze z początku 2012 roku (!!!), czyli przez rok cały jakby nie dostawałam pensji i jakby łatałam dziury w kieszeni zleceniami tak dziwnymi, że nie wiem co o nich sądzić i czy to w ogóle nadaje się do druku. Równocześnie w  tymże właśnie okresie urządziłam mieszkanie, ani razu nie spóźniłam się z ratą kredytu i tylko czasem chodziłam na głodzie, choć niedospana z powodu wspomnianych zleceń- żywicieli zawsze. Ale kurczę, udało się i fakt ten zapewnia mi niekwestionowany złoty medal w kategorii domowej kombinatoryki budżetowej. 
Uświadomiwszy to sobie stwierdziłam, że jestem tego (wszystkiego) warta i (tu wykonuję charakterystyczny ruch głową i falują mi włosy)  będę się teraz rozpieszczać. Spełniłam zatem tytułowe marzenia i upiłam  wypasiony telewizor (którego nie mam czasu oglądać), dwa sztuczne futra ( w obu wyglądam jak yeti, no comments) , kilka dresów ( w tym prawdziwe szelesty!), kilka par butów ładnych i najbrzydsze obuwie świata które podobno modeluje pośladki gdy leżę, kilkanaście sukienek których pewnie nigdy nie włożę bo ledwie przykrywają wspomniane pośladki, pół metra książek, i tak na oko 5kilo sztucznej biżuterii. Nie mogę się uspokoić! 

piątek, 25 stycznia 2013

Co za ĆWIR! Qualy design

Jest kabelek;) . A na jego końcu jeden z dowodów na to, że miłość nie wybiera. 
To będzie historia o tym, że uczucie naprawdę czyha za rogiem, czai się w trawie, buja na ( symbolicznej) gałęzi. Nie zabraknie  w niej także prawdziwej mocy. Mocy WYPRZEDAŻY.....Nie wiem jak Wy, ale ja nie potrafię obojętnie przejść obok przecenionych produktów.  I nie mówię tu o sztucznie wygenerowanych promocjach, dzięki którym produkt przed okresem wyprzedaży nagle drożeje o 100%, by w kulminacyjnym momencie łaskawie osiągnąć arcyatrakcyjną cenę wyjściową.

Ja tu mówię o słoniu wyczekiwanym przez pół roku,  kupionym za 1/5 wartości.
O płytkach 15 złotych z metra.
O drucianym porożu za 50, przecenionych o 70% butach Westwood oraz o złotych spodniach Stefanel za złotych PIĘĆ.

O, o takich wyprzedażach mówię. O tym, że trzeba być na nie gotowym zawsze i wszędzie, i nie pytać- a co to, gdzie to postawię,  kiedy ja to włożę? Tu wygrywają szaleńcy. Okazja się znajdzie, tylko odwagi potrzeba. Wspomniane spodnie ze złotej folii kupiłam z myślą o przebieranych imprezach w gronie zaufanych wyrozumiałych, a kilka dni później całkiem serio śmigałam w nich do pracy. W czarnej tiulowej spódniczce baletnicy opędzam wszystkie uroczystości i okazje, od Wigilii po wykłady. O słoniu opowiadać nie muszę, wiadomo że bez niego w ogóle nie byłoby zabawy. W okresie przedświątecznym, który jakoś się rozciągnął do końca stycznia;) w trakcie bezkrwawych polowań udało mi się ustrzelić kilka rzeczy o których a) nie sądziłam że kiedykolwiek będę ich pożądać, b) o których śniłam, ale które wcześniej były poza zasięgiem mojego portfela. O karcie nie wspominając, wiadomo- dużo lżejsza, krócej leci. Nie wszystkie ukochane sklepy przeczesałam, nie wszędzie trafiłam na właściwe rozmiary, kolory, ilości. Ale instynkt łowcy został zaspokojony.
Takim super okazjom, rzeczom pięknym choć niekoniecznie praktycznym poświęconych będzie kilka kolejnych wpisów- wszystko pod banderą UPOLOWANE. Dziś pierwsza pozycja z listy, czyli tytułowy ĆWIR. A właściwie ćwiry dwa. Kupując książki, duuuuzo książek  w pewnym bardzo dużym internetowym sklepie zaczynającym się na literkę E ( jak : Epifaniusz, Eligia lub Ewaryst) zerknęłam do pomieszczenia z przecenami, czyli na SALE. I za niecałe 30zł zostałam opiekunką ĆWIRÓW.



Nie wiem od czego zacząć. Może od początku, czyli pudełka?



Ptice zamieszkały na ścianie tuż przy wejściu, a ja wpadłam w nowy nałóg i już planuję powiększenie domowego zwierzyńca. Mam nadzieję że po  skompletowaniu wszystkich QUALY DESIGN obejmie mnie programem ochrony środowiska i sypnie trochę karmy:).








piątek, 4 stycznia 2013

IKEA FJÄLLTÅG + przegląd printów

Chciałabym przedstawić Wam dziś mój subiektywny i niezbyt bogaty, ale;) przegląd tkanin i tapet z najmodniejszymi nadrukami; czarno-białe fotografie w stylistyce retro opanowały wszystkie powierzchnie! Ulubiony sklep wszystkich polakuff i w tym sezonie stanął na wysokości zadania- są jedną z nielicznych firm, gdzie można zakupić pościel i poduszki za rozsądną cenę. Na komplet od A-Z mam już odłożone złotary:). Może nie jest tak okazały jak te z  By Nord, ale kosztuje mniej niż średnia krajowa. W świecie designu to już coś!


poniedziałek, 10 grudnia 2012

DDZ /13, po raz drugi

Przypominam o fantastycznej aukcji Design Dla Zwierząt.
 Cel szczytny, pozycje kuszące.

Pojawiły się już oferty w których jestem współsprawczynią:  

Obie opcje kreatywnie aktywne, uniwersalne płciowo i wiekowo, z długim terminem realizacji - świetnie nadają się na prezent! No i ( jak na razie) cenowo rewolucyjne.
Oglądajcie, polujcie, licytujcie.

I ku..a mać, pomagajcie;)


piątek, 7 grudnia 2012

DDZ/13

Macie już gwiazdkowe prezenty? U mnie jak zwykle nic nie wyszło z  dalekosiężnych i głęboko idących planów, by załatwić kwestie podchoinkowe przed grudniem.

I dobrze!
Na aukcji Design Dla Zwierząt organizowanej już po raz drugi przez  Krystynę Łuczak- Surówkę można upolować niesamowite rarytasy. Meble vintage, obiekty zaprojektowane przez sławy designu, niesamowitą biżuterię, najmodniejsze ciuchy, najświeższe projekty polskich twórców, książki, naczynia...

Zasada jest prosta- wszystko co jest na czasie, jest na aukcji. Wszystko co jest na aukcji, niedługo będzie na czasie. Aukcje  łączy jeden mianownik- DOBRY PROJEKT i chyba w tym tkwi wytłumaczenie powodzenia zeszłorocznej edycji. To się po prostu opłaca mieć ;D.


Sprawiając sobie , nie ukrywajmy - wypasiony i niesztampowy prezent pomożemy zwierzakom. Każda rzecz ( chociaż w tym roku licytowane są nie tylko dobra materialne) to podarunek od artysty/ firmy, która nie bierze za niego ani złotówki, więc cały dochód trafi do Fundacji Akity w Potrzebie. 
Ja już ostrzę pazury na kilka pozycji, niezrażona zeszłoroczną porażką w kwestii pozłacanego krasnala.

PS. Podobnie jak rok temu, również dołączyłam się do  grona darczyńców , i to w dwójnasób. Jutro napiszę o co kaman;)

poniedziałek, 20 lutego 2012

96. Tord Bontje. COŚ PODOBNEGO

Naobiecywałam i zapomniałam...
Pokazałam jak, a nie pokazałam co...;)
Tutorial wykonania lampy prawie jak znajdziecie tu

a oto efekty:


 
Mam nadzieję że koronkowa robota Was nie zniechęci, lampa powstaje bardzo szybko. I przyjemnie!