Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LOFT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LOFT. Pokaż wszystkie posty
piątek, 16 stycznia 2015
czwartek, 10 lipca 2014
Wielki Chłód, czyli...
...bardzo, bardzo duży dom.
Kolejne wnętrze z katalogu " chłodziarek"- stworzone po to, by dawać cień i schronienie przed palącym słońcem Brazylii. Co prawda od pierwszego wrażenia klimatem kojarzyło mi się z siedzibą czarnego charakteru z " Quantum of Solace", które w rzeczywistości jest więzieniem, ale...czego się nie zrobi dla odrobiny wytchnienia?
W domu w Sao Paulo, który wygląda jak skrzyżowanie hangaru ze szklarnią, wnętrze płynnie łączy się z otoczeniem. Zastosowanie tych samych materiałów wykończeniowych ( a właściwie- niewykończonych materiałów budowlanych;) i przeszklenie olbrzymich płaszczyzn zaciera granice pomiędzy tym, co w środku i na zewnątrz. Olbrzymie, pół- dzikie kompozycje roślinne jeszcze bardziej potęgują efekt. Jedyną granicą jest właśnie przyjemny chłód...
Projekt: Terra e Tuma Arquitetos Associados ,2009, São Paulo, Brazil.
środa, 11 grudnia 2013
MAŁY LOFT 10/ blaty odbiły
Nim całkowicie wdepniemy w świąteczny klimat, mała relacja z placu boju.
Blaty są, lustra są, prace wykończeniowe możemy oficjalnie uznać za skończone. Szampan! werble!czerwony ( pomarańczowy) dywan! i...można się wreszcie położyć spać....
Blaty są, lustra są, prace wykończeniowe możemy oficjalnie uznać za skończone. Szampan! werble!czerwony ( pomarańczowy) dywan! i...można się wreszcie położyć spać....
wtorek, 19 listopada 2013
MAŁY LOFT 9/ SZAF I MAT
Kolejnym etapem urządzania MINI LOFTU był montaż zabudowy meblowej. Mebli. Ogólnie wszystkiego;). W tak małej przestrzeni, gdzie trzeba liczyć się już nawet nie z centymetrami, a milimetrami, każdy skrawek miejsca był na wagę złota. Gotowe moduły- kuchnia, szafy ubraniowe- odpadły w przedbiegach. Oprócz stołu, krzeseł i kanapy wszystkie meble były robione na zamówienie. Niby mieszkanie 30m, a naprodukowałam rysunków wykonawczych jak przy dwupoziomowym penthousie.
Super profesjonalna sesja komórkowa tuż po tym, jak opadł kurz:
wtorek, 29 października 2013
MAŁY LOFT 8/ Po betonie
Po betonie prace ruszyły z kopyta, choć przez kilka tygodni miałam jeszcze traumę i słyszałam w myślach tętent pękających płyt. Iiiiihaaaaa!
Do tej pory zdarza mi się w trakcie nadzorów podchodzić do betonowej ściany i ją opukiwać.
Jakbym liczyła na to, że odpuka;).
Ekipa po miesięcznym przymusowym urlopie mogła wrócić do swoich prac i w ciągu kilku dni mieliśmy już po czym chodzić ( deska dąb rozbielony fazowany, olejowany) oraz o co się opierać ( kolory na ścianach- szarości z palet Benjamin Moore).
wtorek, 15 października 2013
wtorek, 8 października 2013
MAŁY LOFT 6 / Przed wisienką
Nooo, tu dopiero była przerwa!
Dla ścisłości - Najmniejszy Loft Świata oficjalnie jest już skończon, jakby rzekła Droga F. Trauma budowlana zaleczona, wdrażam się w życie kury domowej, zen, zupki z proszku itp.
Dla zachowania dotychczasowego formatu (czyt. dla podtrzymania napięcia;) postępy z realizacji tego projektu będę jednak prezentować w systemie odcinkowym.
piątek, 31 maja 2013
mały LOFT/ 5. ROBOTA
Procesja była,deszcz padał, a moje boskie ciało po wczorajszych imieninach Rodzicielki ledwo żyje; teoretycznie wszystko jest dokładnie tak jak tradycja nakazuje. Obiecałam że będzie wpis i słowa dotrzymam - pozwolicie tylko że w związku z powyższym będzie dużo zdjęć, mało opisów.
Tak jak już wcześniej wspominałam, loft(cik) ma być soft(cik)- czyli bez piwnicznych pajęczyn, zacieków i atmosfery mrożącej krew w żyłach. Postanowiłam stemperować szorstki charakter ( przyszłej) betonowej ściany i minimalistycznych mebli ciepłą podłogą oraz białym matowym gresem. Ten ostatni na pierwszy rzut oka też wydaje się chłodny , ale odpowiednio oświetlony będzie rozpraszać światło, delikatnie je filtrować, dzięki temu złagodzi inne elementy. Zależało mi także na uzyskaniu jednolitej płaszczyzny podłóg i ścian, by optycznie je powiększyć- stąd pomysł na stworzenie białego "akwarium" w łazience poprzez zastosowanie białych płyt na podłodze i ścianach do wysokości 120cm. Powyżej- gres w betonowych szarościach, niezwykła mozaika i lustra odwracające uwagę od małej powierzchni podłogi. O własnie tak:
Kupiliśmy białe matowe płyty z serii ROCA FRESH i szare ALELUIA z linii Concrete. Obie super się sprawdziły, osobiście jestem zaskoczona naprawdę wysoką jakością gresu ROCA. Wygląda perfekcyjnie, w obróbce perfekcyjny. Ideał.
Tak, podniecam się gresem:D
W ramach ocieplacza podłoga z bielonego dębu ( tym razem ze względu na niewielką płaszczyznę zrezygnowałam z ulubionych szerokich desek i postawiłam na mniejsze lamelki) i mamy taki zestaw:
czwartek, 23 maja 2013
mały LOFT, odcinek 4. Plan doskonały
Wróćmy na chwilę do mieszkania w szufladzie, czyli najmniejszego loftu świata. Po rozlicznych kombinacjach alpejskich, z saltem ala mortadela na czele, udało nam się ustalić ostateczną wersję układu funkcjonalnego. Wersję oczywiście poprzedzoną 3 wariacjami...od dawna chodził mi po głowie pomysł na "otulenie" wnętrza miękkimi, funkcjonalnymi ścianami. Mówiąc po polsku- szafami z zasłonkami;)
Próbowałam zatem przeforsować taki układ, z ukrytym ciągiem szafowo- telewizyjnym, łączącym się po zasłonięciu w całość ze ścianą okienną:
piątek, 17 maja 2013
Hiszpańska seta
Ohlala, chyba mam nowe ulubione biuro projektowe...
Bardzo ciekawe połączenie klasyki ze stylem industrialnym sprawiło że zaglądałam (i zaglądam) do tego projektu już kilka razy, za każdym znajdując kolejne bliskie mojej estetyce rozwiązanie. Mówiąc krótko- z przyjemnością łyka się ten koncept;).
Bardzo ciekawe połączenie klasyki ze stylem industrialnym sprawiło że zaglądałam (i zaglądam) do tego projektu już kilka razy, za każdym znajdując kolejne bliskie mojej estetyce rozwiązanie. Mówiąc krótko- z przyjemnością łyka się ten koncept;).
wtorek, 2 kwietnia 2013
100% loftu w lofcie.
Angielski loft z hiszpańskiego magazynu, znaleziony na stronie French by Design. Czyli rzecz równie oczywista jak nasze wiosenne ( dotąd) święta wielkanocne w trakcie których sportem narodowym stało się 1)lepienie zajączków ze śniegu i 2)mrożenie wódki w zaspach.
No dobra; opcja nr.1 sądząc po ilości białych tworów na fb była ogólnokrajowa. Co do punktu nr.2 mogę powiedzieć że na pewno zyskał uznanie w pewnych kręgach; na przykład w kręgu pomiędzy domem moim, Ogryzka i Maliny. Patent z wykorzystywaniem temperatury na zewnątrz w celu przygotowania napoju idealnego przećwiczyłyśmy do perfekcji, więc nic dziwnego że powrót do ciężkiej i NADAL zimowej rzeczywistości (delikatnie mówiąc) nie jest usłany różami. Podobnie jak prezentowane poniżej wnętrze...
piątek, 22 marca 2013
mały LOFT, odcinek 2. Od trzech razy sztuka?
Po usunięciu ścian ( jak to szumnie brzmi! konkretnie jednej jedynej, którą dało się ruszyć:) powstało kilka opcji podziału przestrzeni. Wiedziałam że muszę wygospodarować miejsce na kuchnię, mały kącik do jedzenia, wygodną rozkładaną kanapę. W łazience musiała znaleźć się wnęka na pralkę. I szafy, szafy, dużo szaf! Urodziły się 3 różne koncepcje:
środa, 20 marca 2013
mały LOFT, odcinek 1 - concretny
"Prosę pani, bo ja utknęłam w betonie!".
Dobra wymówka? No pewnie, że dobra. Fundamentalna .
Po kilku tygodniach odsypiania ( na siedząco, leżąco, w zwisie) zarwanych nocy i nerwowych dni, wróciła mi chęć do majstrowania. Póki co na remont drugiej połówki brak mi weny na koncie, ale wreszcie ruszyło się w innych tematach. Tym samym mogę ogłosić powstanie na blogu nowej kategorii, którą z olbrzymią i nieposkromioną fantazją nazwałam PROJEKTY:). Będę tam umieszczać kolejne odcinki budowlanej telenoweli spoza nurtu domowego.
Od kiedy zaczęłam jeden z nich, całe moje życie kręci się wokół betonu. Pewnie nie tylko moje, więc liczę na to że znajdę w tym temacie
kilka bratnich dusz. Betoniarze wszystkich narodów, łączmy
się!
Nim przejdziemy do concretów, kilka słów wstępu:
Jakiś czas temu dostałam zlecenie. Wnętrze malutkie ( kawalerka, niewiele
ponad 30 m.kw)
ale bardzo ciekawe. Jedno wielkie okno, dużo ścian. Mało miejsca, dużo kombinowania.
Główne założenia- ma być loftowo, surowo, szaro, z pomarańczową kropką
nad I ; niby na wynajem, ale docelowo jako prywatna dziupla do
odpoczynku...a cała reszta zależy już tylko ode mnie. Dodając do tego Zleceniodawczynię z którą współpraca to czysta przyjemność, weszłam w to jak w
masło. Jak zwykle pracę trzeba było zacząć od czyszczenia wirtualnej przestrzeni-
deweloperska wyobraźnia nie ma granic. Nie zliczę sytuacji, gdy na „firmowym” rzucie
( według którego przecież
decydujemy się na zakup danego lokalu) projektant – fantasta mieści olbrzymią
kuchnię z wyspą, stół na 10 osób, dwie kanapy, pięć foteli i jeszcze jacuzzi. W
momencie gdy klient przychodzi do mnie z takim wydrukiem i zaczynam wykreślać kolejne obiekty, aż zostanie nam jeden ciąg
kuchenny, składany stolik i dwuosobowa kanapa, zdarza mi się usłyszeć- co z
pani za projektant, przecież innemu udało się tu zmieścić tyle rzeczy! Tłumaczę
wtedy jak krowie na rowie, że skala dewelopera jest skrojona na miarę naszych
marzeń, a ja mam ziemski centymetr. Jeśli i to nie zadziała, nie
pozostaje nic innego jak odesłanie głęboko wierzącego klienta do sklepu z
dziecięcymi meblami, by tam wybrał wyposażenie salonu. Drastyczne, zwykle skuteczne.
W tym przypadku projektanci dewelopera też się nie obijali- do pełni szczęścia zabrakło tylko basenu. Jak widać na załączonym obrazku zmieścili tu komfortową oddzielną kuchnię( proszę zwrócić uwagę na ergonomiczne umieszczenie zlewu i płyty grzejnej), pojemne szafy na 3 płaszcze, dwa podkoszulki i cztery wazoniki, łazienkę w której aby zapakować ciuchy do pralki należy wejść do prysznica i wygodny zestaw wypoczynkowy z leżankami o gabarytach 50x50cm każda. W związku z tym że miejsca nie brakuje, kanapę odsunięto od ściany aby w trakcie bankietów mógł za nią krążyć kelner- anorektyk.
poniedziałek, 18 lutego 2013
VINTAGE LOFT
środa, 22 sierpnia 2012
Holiday Express vs. dom w Hiszpanii

Plany urlopowe w tym roku ze względów szelakich okroiłam do absolutnego i niezbędnego minimum.
Miałam dwa dni na rekompensatę zaległego od trzech lat urlopu i nie bez satysfakcji stwierdzam że:
UDAŁO SIĘ
Wielka w tym zasługa towarzyszy podróży, dzięki którym zaliczyliśmy chyba wszystkie możliwe letnie atrakcje ( oprócz zatrucia pokarmowego ) i przez jeden dzień po powrocie na myśl o pracy nawet się uśmiechałam pod wąsem.
To było w poniedziałek; dziś się już nie uśmiecham, zszedł ze mnie cały alkohol i bąble od wioseł też, więc w ramach autoratunku liżę przez szybkę monitora marzenie życia.
Marzenie trochę chropowate, w środku gładkie, przyjaciołogenne a zarazem zaciszne. Z pustką którą wystarczy zapełnić śmiechem. Takie ....skromne, nadzwyczaj.
Projekt adaptacji starej stodoły wyszedł spod zdolnych rąk architektów z ABATON (polecam zajrzeć na ich stronę internetową ) którzy zadbali o to by budynek wtapiał się w przyrodę nie tylko wizualnie; pełno tu lokalnych materiałów i ekologicznych rozwiązań.
Idealny wakacyjny dom.
Pod warunkiem że gdzieś obok są kajaki:)
zdjęcia pochodzą ze strony: http://www.archdaily.com















niedziela, 26 lutego 2012
Ustrzel fabrykę. Loft w Pradze

Loft- nieloft; wykończenie wyraźnie wskazuje na koneksje pałacowe, ale otoczenie mocno się broni. Jak widać przy zachowaniu estetycznego rygoru wszystko da się ze sobą pogodzić- surowa przestrzeń zyskuje na elegancji, ociekające lukrem wyposażenie dostaje pazura. Nie w moim stylu, ale ładnie jest!
Znalezione tu nicety





sobota, 4 lutego 2012
DANIE DNIA. Erpicum&Partner

Wiele w życiu (stylistycznych) zawirowań przeżyłam.
Najpierw pokochałam minimalizm w najbardziej radykalnej formie, by za chwilę znienawidzić go za bezduszność i brak charakteru. Tuż po nim urzekły mnie surowe, niepokorne lofty i były numerem 1- do czasu...po nich przyszły wnętrza w stylu skandynawskim i zakurzone ściany okazały się passe, ale już czuję pod skórą że za głęboko wpadłam w te słodkie, niewinne klimaty Dzieci z Bullerbyn i szukam znów loftowej szorstkości. Takiego prawdziwego BRUTALA:)
Wobec tak "sprecyzowanego" gustu i "jednolitej" wizji własnej stwierdziłam że trudno, konsekwencja nie jest moją mocną stroną; nie chcę być nieszczęśliwą projektantką w ładnym mieszkaniu- wolę być szczęśliwa w mieszkaniu całkiem porąbanym:). Zawód w tym przypadku nie obowiązuje, będę tym szewcem co bez butów chodzi bo podoba mi się zbyt wiele różnych rzeczy i walka z góry jest skazana na porażkę. "Wyżej d... nie podskoczysz", jak to mawia moja zacna przyjaciółka i w tym przypadku powiedzenie sprawdza się w 100%. Jak się znudzi to się przemaluje, przerobi, wymieni- mieszkania przecież są do życia, do zabawy, a nie czczenia egzotycznej podłogi i meblościanki.
Filozofia ,,śmieciowa" bardzo mi w tym myśleniu pomaga, a do tego idealnie wpisuje się w stylistykę gdzieś po środku;)- między loftem, minimalizmem i skandynawskim tiruriru. Z barokiem i cyrkiem po bokach.
A TU mój ulubiony koncept belgijskich projektantów z Erpicum. Poezja.


















Zdjęcia pochodzą ze strony DESIRE TO INSPIRE
Subskrybuj:
Posty (Atom)





.jpg)

.jpg)





