Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerń. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 marca 2013

jajo '2013.

U mnie w tym roku jajeczne przygotowania nie będą wyglądać tak jak zawsze. To znaczy mam nadzieję, bo tyle razy przerobiłam  akcję pod tytułem " o k...wa już święta!", że trochę mi to zaskoczenie przestało wychodzić i ewidentnie tracę wiarygodność. Jeszcze kilka lat i nikt nie uwierzy, że naprawdę można zapomnieć o świętach i zacząć wybierać się w Wielką Sobotę do roboty.
W 2013, w drodze wyjątku, postanowiłam ogarnąć się trochę wcześniej. Zamiast chaotycznego moczenia jajek w letnich farbkach i wyciągania z pawlacza zapakowanego w foliówkę zestawu " Wielkanoc '85" opracowałam spójną koncepcję. Jak zwykle troszeczkę odbiega od standardów i zapewne żaden z oddelegowanych do święcenia domowników nie odważy się wyjść z domu, ale...
Raz się żyje a Wielkanoc jest co roku; jeszcze przyjdzie czas na klasykę.

wtorek, 12 lutego 2013

Audrey Norway

Wstyd!
Mi przestraszliwie, że cały czas tylko pokazuję i pokazuję ( a wiadomo od małego że to nie wypada) a sama nic nie robię. To znaczy robię, zasuwam nawet jak mały robocik, i tu leży problem ( bo nigdy pies! NIGDY!) pogrzebany. 
W kolejce czekają na przykład trzy realizacje, które mają zasilić nową zakładkę po prawej stronie. 
I koncepcja drugiej połowy strychu. 
I pomysły na meble.
I kilkadziesiąt innych bardzo ważnych rzeczy, tylko, do cholery, w tym miesiącu nie mam ani jednego dnia wolnego. Soboty, niedziele, poniedziałki i cała reszta na chodzie, więc jak tylko mogę to się kładę. A jak już się położę, to od razu zasypiam. A jak zasnę, to wiadomo....więc dziś po raz ostatni ( w tym tygodniu) projekt ładny, niewłasny. Z czarną podłogą, białym sufitem i Audrey na ścianie. Znaleziony tu: Superfint.

W ramach rehabilitacji- że niby nic nie robię- trochę uzupełniam albumy na fb. Trochę bardzo;)

środa, 6 lutego 2013

Cuisine de Bar by Poilane. Wprawka przed jutrem




Jutro tłusty czwartek, ciężko jest mi się skupić na czymś innym niż jedzenie, więc wybór tematu na dziś był oczywisty. Dla zachowania przyzwoitości jest piekarnia a nie cukiernia, ale gdyby bagietkę posmarować konfiturą...najlepiej z róży damasceńskiej... 
Prezentowane piekarnio- bistro Cuisine de Bar by Poilane to flagowy lokal sieci POILANE. Lokal zaprojektowany przez BrobyDNA znajduje się w Londynie i stanowi niezwykle apetyczne połączenie smaków wielu krajów- wypieki według francuskich receptury, skandynawski wystrój i zacne angielskie sąsiedztwo, z galerią Saatchi na czele. Czego (oprócz drzewa w środku) chcieć więcej? 
Bułeczek można chcieć. Bułeczek!

Projekt opiera się na  wykorzystaniu dosłownie kilku materiałów: rozbielone drewno ( lubić) i malowana na czarno cegła ( lubić) stanowią tło dla przemysłowych lamp ( lubić) i klasycystycznych portretów w formie wielkoformatowych wydruków ( lubić bardzo) oraz siedzisk firmy Fritz Hansen ( lubić, chociaż za ceny należy się klaps).



Hitem jest koedukacyjny stół wokół drzewa i pojedyńcze stanowiska dla samotników (Trochę jak w autobusie, ale i tak fajnie)


Zdjęcia pochodzą ze stron: Fritz Hansen , Love Bakery Bakes

sobota, 15 grudnia 2012

Tylko dla Dzieciaków

To nie tak, że dla dzieciaków tylko pastele. Różowe misie, czerwone samochody, pstrokate 
plastiki. Pamiętam że mnie zawsze ciągnęło na drugą stronę mocy i gdybym miała taki pokój....

 

Uniwersalne dla przedszkolaków i "szkolaków" upodobanie do rzeczy STLASNYCH
na pewno znalazłoby ujście w stylizacjach Restoration Hardware.  Uroczo ponuraśne!
























+ efektowny, efektywny i bardzo praktyczny pomysł na przeniesienie całej sfery 
artystyczno- dekoracyjnej na ściany; dzięki temu zmiana scenerii do zabawy trwa chwilę, 
a choinka na pewno się nie przewróci!
Idealna scenografia do dzieciństwa, niezależnie od tego czy mamy małego astronautę, 
Indianina, baletnicę, Eskimosa....




wtorek, 18 września 2012

121. LampNoir

..czyli ciąg dalszy czerni, która zaczyna zawłaszczać sobie coraz większe połacie. Dawno, dawno temu, przed siedmioma latami, za nadprogramowymi kilogramami, czarna w moim życiu była tylko rozpacz i szafa.
Kiedy patrzę na to z perspektywy czasu, to w sumie na jedno wychodzi.

Przechodziłam etapy barwne niczym Picasso dla ubogich, omijając  czerń szerokim łukiem. Miałam nawet okres złoty ( poprzedzony długim niebieskim i krótkim zielonym) aż skończyły mi się kolory i dotarłam do ściany.
A  że ściany zazwyczaj są białe, czyli są światłem, szybko zaczęłam szukać cienia. W ten oto sposób okazało się że tak naprawdę to niespecjalnie lubię kolory,  moją ulubioną funkcją  w photoshopie jest desaturacja, a w sklepach najbardziej kuszą czarne kąty.

W Ikei kątów jest cała masa i tam też natknęłam się na prawdziwie mroczną historię rodzinną.
Głowę rodziny gra lampON- światło zdecydowanie rodzaju męskiego.

Lampa wisząca to z kolei wielka Mamma...




A do kompletu jest mały kinkiecik- pistolecik. Kupiłam w szale zakupów z  końcówką -9,99, nie patrząc na to że kinkiecik ma kabel który ni wuja  do niczego mi nie pasuje i z wielkiej radości nagle stał się niewygodnym wyrzutem sumienia. Zupełnie jak kochanek, więc na razie zamieszka w szafie.


I taka to historia rodem z filmu noir, prosto z serii Hektar IKEA.


czwartek, 13 września 2012

120. Jak zrobic starą belkę vol.2

Po pomalowaniu podciągów na czarno, wnętrze wygląda tak:


Tu jeszcze przed rudą wodą i ostatnim przetarciem.
Pierwsze wrażenie- ale brutal!
Wrażenie nr.2- będzie żyć






 Tylko troszkę pochlapałam na czarno sufit, co oznacza że będę musiała zrobić poprawki na biało. I założę się, że nie będzie mi się chciało oklejać belki więc ją też na biało chlapnę, a później...mówiąc krótko, SAMOZATRUDNIENIE:)

środa, 12 września 2012

119. Jak zrobić starą belkę

W związku z przeróbkami jakie nasz dom przeszedł kilkukrotnie od czasu powstania jego konstrukcja jest dość specyficzna.

Całe poddasze poprzecinane jest podciągami- dwuteownikami lub masywnymi, metalowymi belami malowanymi (kiedyś) na czarno.Wyglądają trochę jak podkłady kolejowe, elegancko pordzewiałe, więc na wstępie zapowiedziałam że nie pozwalam ich ruszać co część odwiedzających przyjmowała ( i przyjmuje nadal) jako wyraźny dowód na mój obłęd i usilnie namawia na obłożenie ich "czymś". Coś najczęściej jest " no takim tym wiesz, półeczkiem z kartongipsu z halogenkami" więc robię GRRRR  i kulturalnie staram się nie opierdalać gości.

Wracając do podciągów- gdy okazało się że nieużytkowe dotąd poddasze będzie służyć za dodatkowy pokój, konieczne było dodanie jeszcze jednej belki i wspornika.



 Strasznie mi to zepsuło koncepcję prostych schodów na czystej, ceglanej ścianie i długo się zastanawiałam co zrobić, żeby belki na tle cegły i białego sufitu nie było widać.
W związku z tym założeniem postanowiłam pomalować ją na...czarno. Nocą na pewno będzie niewidoczna;)
Na razie pracuję nad technika która maksymalnie upodobni belki do oryginalnych- czyli matowych, czarno- rdzawych i obdrapanych.


Tata nabył drogą kupna świetną farbę do betonowych podłóg która jest maksymalnie czarna i maksymalnie matowa ( i która znów sprawiła, że z sentymentem wspomniałam pierwszy pomysł na podłogi- malowane wylewki. Ech....),



Pomalowałam kawałek MDF, przetarłam - wyszedł kolor naturalnego materiału, czyli kartonowy brąz. Fajnie, ale było jeszcze za mało rdzy więc po przetarciu naniosłam wodę zabarwioną dosłownie kilkoma kropelkami płynnego, rudego pigmentu. Warstwa matowego lakieru i gotowe!



To tyle w kwestii próbki, zobaczymy jak wyjdzie całość...wszak można ją przecież przemalować. I znów. I znów...

piątek, 7 września 2012

117. za CHWYTY

Na gładkich, białych powierzchniach szaf ( bo takie przecież będą) miały znaleźć miejsce imponujące uchwyty.
Koniecznie czarne, koniecznie nietypowe , a od kiedy Pan POPI zabrał się za produkcję dodatków koniecznie te:

Oczami wyobraźni WIDZIAŁAM cały las w moim mieszkaniu ( 10 sztuk w sumie), ale gdy usłyszałam cenę padłam.
Jak kłoda.
Nie twierdzę że uchwyty nie są tyle warte ile są, bo są naprawdę obłędne a za obłęd płaci się słono( chociaż może troszkę mniej jednak), ale...

W ten sposób finansowa rzeczywistość znów zweryfikowała moje marzenia i zamiast lasu będzie...Kropkowo Czarne.

Metalowe, solidne, 5zl/ sztukę:
Na szufladach zaszalałam- po 12:
Taki to komplet.






czwartek, 30 sierpnia 2012

112. Ublacone

Nie wytrzymaliśmy.
Mieliśmy poczekać z przeniesieniem blatu do czasu montażu  i wiadomo....
Czarny blat na ciemnych zdjęciach  niespecjalnie wyszedł wieczorem, ale pomimo wcześniejszych obaw wszystko ładnie się zmieściło, spasowało, wystarczy tylko skręcić, zaspoinować na łączeniach i gotowe.







Mam blat.
Wzruszyłam się.


PS. NIE-kolejność wpisów związana jest z moją NIE- wiarą w przesądy, w związku z którą wolałam aby to jednak mycie okien zasłużyło na klątwę , a nie blat. Gdyby takie rzeczy w ogóle miały jakieś znaczenie, bo ja nie wierzę oczywiście i...

niedziela, 26 sierpnia 2012

111. BLATY

Długo wyczekiwane...weszły, chwilę posiedziały na schodach i poszły na górę. Za blatami podążył Majster Gacek, bez którego ostatnio nie obejdzie się żadna akcja remontowa.Dogląda, sprawdza, testuje.



Z wniesieniem na  szczęście pomógł nam pan dostawca, bo by nam z Tatą pękły żyłki Lepiej Nie Mówić Które. Wielki bydlak z tego blatu!





Ponieważ blaty można było kupić tylko a) w pełnych arkuszach i b) bez montażu, zamówiliśmy gotowe, obrobione na kantach formatki a teraz modlimy się żarliwie, aby ich złożenie było rzeczywiście takim pikusiem, jak zapewniał pan w Forpłycie.



wtorek, 21 sierpnia 2012

Pfleiderer Unico (czyli dobry Wulkan, dobry)


Od czasu wyprawy na Wyspę Wulkanów chropowata, czarna faktura jest moim małym zboczeniem.
Żaden inny materiał nie działa tak na opuszki i nie łaskocze w mózgu. Żaden kamień nie kryje w sobie takiego pokładu ciepła, który zastygnięta lawa dostała w posagu.


Jak się oswoi Wulkana, to można go głaskać i jest naprawdę pięknie. Od Wulkana obcęgami się mnie nie oderwie.

Nic dziwnego, że gdy przyszło do wybierania blatów od razu wiedziałam że muszą mieć wulkaniczną powierzchnię- ze względów ekonomicznych naturalne materiały odpadły w przedbiegach, więc skupiłam się na przeczesywaniu laminatów.

Kieszeń co prawda musiała się nieco rozciągnąć, bo wszystkie materiały do tysiaka ( taki pułap sobie założyłam ) straszyły plastikiem i były, delikatnie mówiąc, lekko przerażające; o braku faktury zbliżonej do czegokolwiek naturalnego nie wspominając.

Na szczęście podczas wyprawy po formatki na szafy trafiłam na wzornik Pfleiderer UNICO w którym jak wół stał Volcan.



I słowo stało się zastygniętą masą.

Na dodatek seria UNICO ma antybakteryjną powierzchnię, co bardzo silnie podziałało na moją wyobraźnię. Święcie uwierzyłam w to że nie będę musiała go sprzątać, na wszelki wypadek nie czytam fachowych opisów na stronie żeby się nie rozczarować ( i bardzo proszę wszystkich aby mnie przynajmniej przez jakiś czas nie wyprowadzali z błędu!).








niedziela, 12 sierpnia 2012

106. Retrospekcja CD, czyli o tym jak...

...przyjechały pierwsze szafy:

więcej TU


...zaczęłam malowanie:
więcej TU  i TU



...co skończyło się pokreśleniem wszystkich niedoskonałości, czarno na białym
przed

po...





 ...błysnęło szkliwo:

więcej TU


...i zrealizowałam marzenie życia, czyli zrobiłam projekt za buty


więcej TU



.... tak w sumie, to dwa projekty ;)




 Być może to niewielkie kroki w kontekście budowy, ale dla mnie, choćby ze względu na wysokość obcasów- gigantyczne.