piątek, 18 marca 2016

W naturze nic nie ginie



W portfelu, niestety, również... Gdyby ginęło, to byłaby szansa na to, że się kiedyś znajdzie a tak to dupa zbita, płać i płacz, łaski nie ma.  

W poprzednim odcinku Historii Pewnego Remontu opowiadałam o poszukiwaniach heksagonów idealnych, które doprowadziły moich rodziców do niejakiej RUINY. 

Rodziciele postanowili bowiem, że to będzie ostatni remont łazienki w ich życiu ( acha), więc chcą go zrobić solidnie, nie oszczędzając ani na materiałach, ani na jakości pracy, ani na rozwiązaniach które mogłyby zepsuć estetykę realizacji- a jak wiadomo, szukanie oszczędności tam gdzie się nie powinno prowadzi do prawdziwej ruiny, patrz program 500 plus. Coś mi się zdaje, że słowo RUINA będzie dziś hasłem dnia. 

Ponieważ na etapie projektowania ruina ( pfff) nam jeszcze w oczy nie zaglądała, poszliśmy na całość- płytki i wyposażenie z górnej półki, szafki na wymiar, oraz clue programu-  szklana kabina na całą szerokość łazienki, oczywiście na zamówienie, oczywiście bezramkowa, żeby nie psuć efektu, oczywiście kosmicznie droga. Po przygodzie z instalacją która wymagała całkowitej wymiany stwierdziliśmy że może trzeba będzie nieco przyhamować i poszukać nieco tańszej armatury i może upolować ceramikę w internecie, bo inaczej nie styknie na kabinę, której przecież ruszyć nie można.

Po zamówieniu pierwszej partii płytek rodzice zaczęli rozglądać się za nieco tańszą alternatywą dla kabiny, co oczywiście zburzyło cały mój światopogląd, obraziłam się na tydzień i powiedziałam że albo kabina, albo nic.

Po zakupie jedynych słusznych heksagonów  okazało się że prawdopodobnie będzie nic, ewentualnie nic przesłonięte zasłonką z Ikei rozpiętą na kiju od szczotki.
Nadszedł zatem czas na przeprosiny z marketem, w którym upolowaliśmy umywalkę z szafką z dużej promocji , wc i bidet w jeszcze większej, oraz grzejnik z promocją małą, ale sympatyczną. Wszystkie widoczne na moodboardzie powyżej. Może nie było to idealnie to, co chciałam, ale koncepcji mi to nie zmasakrowało, w odróżnieniu  od nieszczęsnej kabiny, przy której nijak nie byłam w stanie przekonać się do ekonomicznych rozwiązań. Bo kabina ekonomiczna to syf, kiła i mogiła- "chromowane" plastikowe ramki, prowadnice które od nowości nic nie prowadzą, uszczelki do niczego i szkło, które rysuje się od przecierania mikrofibrą. 

Na szczęście nim zdążyłam popaść w otchłań rozpaczy , przyszły ( a podobno nawet przypłynęły) zamówione heksagony. I okazały się bardzo, bardzo, bardzo...krzywe. No powiem że momentami chyba nawet bardziej krzywe niż słynna już Sabbia z Tubądzina, co wydaje się niemożliwe, a jednak. Bo Sabbia miała 4 rogi, które mogły uciekać. A w tych było ich 6. Miliony kombinacji. 
Agnieszka z Marcinem spędzili kilka ładnych dni na segregowaniu i opisywaniu stopnia wygięcia, wklęśnięcia i skręcenia i przysięgam, że należy im się medal za cierpliwość, bo ja bym pewnie już skakała z okna. Gdyby to nie był parter, oczywiście.
Gdy płytki były już posegregowane, zabrałam się za układanie wzoru "na sucho". Na projektach wydawał mi się taki malutki, a wyszedł z tego prawdziwy kolos...no i znów po znajomych poszła plotka, że zwariowałam, bo w garażu układam mozaikę z hiszpańskich płytek. 
A tak! Żeby się samochodom miło stało.



Po drodze obejrzałam sobie każdą płytkę ze wszystkich 6 stron i powiem Wam, że mimo tego że krzywe były pieruńsko, to się w nich zabujałam. A jak się kocha prawdziwie, to niedoskonałości idą precz, prawda?
I to by było tyle na dziś...Mam nadzieję, że w ramach czynu Wielkanocnego uda mi się tu jeszcze zajrzeć i wrzucić zdjęcia z realizacji oraz rozwikłać tajemnicę kabiny.

Gdyby jednak się nie udało, to życzę wszystkim obchodzącym Wesołych Świąt, wszystkim nieobchodzącym miłego długiego weekendu, a sobie, tradycyjnie, życzę kaszy i Ibupromu. 
Alleluja i do przodu!


4 komentarze:

krollewna pisze...

Prostokatne szare i kwadratowe białe-przecierane z moodboardu skąd są? :)

Maja Kaczyńska pisze...

Cześc, szare płytki to seria Concrete marki Alleluia ( tak adekwatnie;), natomiast białe to Roca Fresh. Pozdrawiam serdecznie!

krollewna pisze...

Dziękuję! Roca mnie zmyliła, bo wszystko co oglądałam w necie nie odzwierciedlało tych "przecierek". Czekam na efekt końcowy łazienki :)

Maja pisze...

Króllewno Droga, nic dziwnego, że net nie odzwierciedlał- bo się rypnęłam i wstawiłam inną płytkę! Niezidentyfikowaną, póki co...