środa, 9 września 2015

Płytki bordo kręcą mordo

Marian! Tu jest jakby luksusowo!
Nie usiedziałam zbyt długo spokojnie. Co prawda do tego remontu zostałam zmuszona - nawet nie podstępem, tylko z przydziału  (bo to dom rodziców), a po drodze ok. 40 razy chciałam popełnić seppuku, ale koniec końców wyszło bardziej niż fajnie. 

Zanim jednak dojdziemy to końca (końców), zapraszam Was na krótką wycieczkę i zapoznanie się z rysem historycznym miejsca, które zostało poddane metamorfozie. 

Jesteśmy w latach 80. Głębokich. Po sklepowych regałach hula wiatr, przed pustymi sklepami stoją kilometrowe kolejki, w telewizji śnieży, herbatę pije się ze szklanki w koszyczku, na ulicach roi się od wąsaczy w marmurkach i pudelnic*, a koleżanka w tajemnicy i z nabożeństwem pokazuje rolkę "zagramanicznego", miękkiego papieru toaletowego trzymanego niczym relikwia w kredensie. W takich okolicznościach przyrody pewne małżeństwo z dwójką dzieci (z czego jedno ma absolutnie niemożliwie odstające uszy i tak, to jestem ja) zabiera się za gruntowny remont starego, pamiętającego przedwojenne czasy domu. 

Nadludzkim wysiłkiem udaje im się zdobyć wszystkie ( jak się później okaże, jednak nie wszystkie) materiały budowlane. Wiele rzeczy udaje się wyprodukować własnym sumptem, ale z łazienką jest problem- bo skąd wykombinować płytki? 
Pewnego dnia są! Rzucili dostawę w sklepie gospodarczym naprzeciwko. Dzielnica szaleje, pod sklepem ustawia się sznureczek podekscytowanych klientów. Tata targa piękne, bordowe kafelki, my z siostrą wypożyczone bezdzietnej cioci stoimy po przydział innych dóbr. 
Wykończeniówka rusza pełną parą i pewnego dnia stajemy się posiadaczami najpiękniejszej łazienki na ulicy- mamy wannę z baterią w półce (!!!), olbrzymim lustrem, umywalką nablatową, wc oddzielonym murowaną ścianką...Francja- elegancja, panie, nie pogadasz! Tylko na podłodze jakieś dziwne płytki, takie małe, białe, szaletowe, na dodatek ułożone w jodełkę...no trudno, innych nie było. Bordowe i tak rekompensują wszystko.

Ćwierć wieku później łazienka wygląda tak (uwaga! zdjęcia drastyczne):

kibelkowy raj- za muszlami, za lasami...
Nikt już nie może patrzeć na te półeczki, wc- ścianki i przede wszystkim- płytki. Popękane, poobłupywane. BORDOWE. Po przejściach, przeżyły np. moją Mamę szalejącą z przyssawką...ale może o tym cicho-sza, to taki rodzinny sekret. Tylko podłogą wszyscy się zachwycają- że fajna taka biała z ciemną fugą, że najmodniejsze subway tiles, i to jeszcze w jodełkę!

Gacuszko na posterunku, do samego końca

I to tak...Po 25 latach luksusowego życia w bordo, zapada decyzja o kolejnym remoncie. Nadwornym projektantem zostaje Wasza uniżona autorka, sponsoringiem zajmują się szanowni Rodzice uniżonej, a realizacji, po wstępnym szoku i kilku głębokich westchnieniach podejmuje się moja ulubiona ekipa Instal. 

CDN. 

*pani z trwałą a'la pudel

15 komentarzy:

Tomek pisze...

Jak tak porównam sobie to z tym jak wyglądała moja łazienka przed remontem, to powiedziałbym że ta jest całkiem całkiem, a nawet bardziej.
Intrygująca, poza odbiciami Autorki w lustrach rzecz jasna, jest ta wiertarka, którą ktoś może łatwo pomylić z suszarką i się trochę zdziwić ;)

Maja pisze...

Ej, nigdy nie suszyłeś włosów wiertarką?

Tomek pisze...

No właśnie nie, ale ja zawsze jakiś dziwny byłem. A do takich z tendencją do przetłuszczania się to trzeba normalnie czy z udarem?

Maja pisze...

Normalnie. Z udarem robią się loki.

PS. Kiedyś dostałam propozycję wysuszenia włosów czajnikiem, ale nie skorzystałam. Żałuję

dee pisze...

Eeee Maju, wszedłem na stronę instala, do zakładki "Współpracujemy z" i co? Tylko do Twojej strony link nie działa, a w zasadzie go nie ma - zadbaj o swoje :)

Maja pisze...

O masz! Dziękuję za czujność;)

Anonimowy pisze...

A czemu kotek ma stołowke i toalete w jednym miejscu??
Takie to niehumanitarne ;)

Maja pisze...

Bo ma krótki przewód pokarmowy;)

Anonimowy pisze...

Az taki??
Moje by odmowiły jedzenia w kibelku :P

ebris pisze...

czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy tej mrożącej krew w żyłach historii:D

Ola | Mikmok blog pisze...

Czekam z niecierpliwością na dalsze losy niegdyś królewskiej łazienki :) Podłoga zostaje? ;)

Maja pisze...

Nic nie powiem!

Tomek pisze...

To ja powiem, mogę? :P
Ślady stóp wiodące na Instagram trochę zdradzają.

Maja pisze...

Możesz, możesz;)

Magda Korzewska i Jacek Korzewski pisze...

W moim rodzinnym domu zamiast bordo byłą czekolada. Biała terakota do tego, ale za Chiny nie pamiętam jak ułożona. chociaż klęczałam nad nią myjąc podłogę, och te czasy przed mopami.
Maju nie daj nam długo czekać na kolejny odcinek.