poniedziałek, 3 września 2012

114. Hot&cold

Jak już wpadnę w szał porządków, to ( oprócz kilkudziesięciu rzeczy które akurat się napatoczyły, np: ciekawy artykuł w gazecie sprzed dwóch lat którą właśnie wyciągnęłam spod kanapy, zapomniany album ze zdjęciami, nieskończona sukienka dla lalki, zepsuta bombka choinkowa, stelaż IDEALNY pod tą lampę co ją miałam zrobić i...)  nic mnie nie zatrzyma.
Po oknach przyszedł czas na odgruzowanie lodówki, która mimo że na czas remontu została owinięta, opakowana i opatulona złapała niesamowitą ilość kurzu. Dostało jej się nawet z pędzla i mycie zajęło  pół dnia.


Mam co do niej przyszłościowe plany-  jest minimalnie używana co na wnętrze nie wpłynęło, natomiast zewnętrze ucierpiało podczas transportu. Być może dostanie kolor, np:


Lub napis

kusi  motyw z obrazu Bronzino, który przewijał się już jako opcja fresku, wrzutu na szafie lub zagłówka łóżka

...albo zostanie biała.

Lodówkę dostałam od moich przyjaciół- projektantów ( przy okazji, zajrzyjcie na ich stronę ).Całuję Tandem po dłoniach, stopach i wszędzie gdzie tylko chcą, bo zaoszczędzone na jej kupnie banknoty pofruneły w kierunku płyty indukcyjnej. Podobne podziękowania ślę ku pracowni Lofft,  od której dostałam na urodziny listwy z metra (dużo metrów listew).

Płyta jaka jest każdy widzi, moja akurat taka:


Czarna, prostokątna, indukcyjna i oczywiście po bardzo okazyjnej cenie;).
Pytanie za 100 punktów- czy jest szansa że nauczę się na niej gotować makaron i parówki, nim umrę z głodu. Pytanie ( podobnie jak to odnośnie nie- sprzątania antybakteryjnego blatu)  pozostawiam bez odpowiedzi. Wszak nadzieja umiera ostatnia.

6 komentarzy:

dee pisze...

Też posiadam taką lodówkę, tyle że w kolorze inox - mam ją ok. roku i sprawuje się świetnie (wersja z no frost).
PS. Obiecałaś mi fotki kafli... czekam :) Powiem, że ogólnie zainspirowałaś mnie całym mieszkaniem jak już odłożę trochę kasy i przystąpię do grubszych remontów, to będą posiłkować się Twoimi doświadczeniami. Szkoda tylko, że na razie mam małe mieszkanie, ale myślę, że wiele elementów da się przemycić z loftowego stylu. Zazdroszczę przestrzeni, bo daje świetne pole do popisu dla projektanta oraz możliwość wydzielenia wielu praktycznych funkcji w jednym wielkim pomieszczeniu!

Nowiutki Rupieć pisze...

dla kobiety o tylu talentach nie ma cenzury na gotowanie! Jeszcze pluniesz sobie w twarz, że masz płytkę czteropalnikową a nie dwie po 5 :). Daję mały palec!

Maja pisze...

Dee, fotki czekają na swoją kolej- idąc śladem celebrytów przygotowuję posty z rocznym wyptrzedzeniem, choć tak naprawdę wymazuję krzywe fugi w fotoszopie;)). A tak na serio- foty łazienki będa w przyszłym tygodniu, teraz powrót z wakacji=powrót klientów i nawet nie mam czasu na porządne zdjęcia...

Maja pisze...

Siudemka, kurde Ty się doigrasz;) Ugotuję Ci zupę na kości ( z kciuka)

dee pisze...

Heh, rozumiem... poczekam. Choć zazwyczaj staram się nie zazdrościć, bo nie imponuje mi kasa i generalnie rzeczy materialne, to Tobie zazdroszczę już po raz drugi, także nawału pracy - sam prywatnie zajmuję się tworzeniem stron www, grafiką itd. i wiem jakie projektowanie czasami jest ekscytujące. Właśnie tak pomyślałem, że sam mógłbym się bardziej zagłębić w projektowanie wnętrz, nie tylko dla zysku, ale przede wszystkim dla przyjemności, bo po prostu lubię tworzyć. Zdradzisz z jakiego oprogramowania korzystasz? Oczywiście nie nalegam na odpowiedź. Pozdrawiam.

Maja pisze...

Te projekt jest tak niskobudżetowy, że sama nie mogę wyjść ze zdziwenia- oprócz przestreni ( którą dostałam w posagu) nie ma więc czego zazdrościc;).
Co do projektowania- nawał pracy w tym zawodzie raczej nie przekłada się ( a szkoda) na pęczniejące konto, więc projektowanie wnętrz bardzo polecam jako świetne, fascynujące,ale jednak dodatkowe zajęcie. Ostro się gimnastykuję żeby wyszparować braki w codziennym budżecie,bo z samych wnętrz na pewno bym się nie utrzymała.Na początek, jeśli chcesz tylko zmierzyć się z tematem polecam program do modeli 3d Google SketchUp.Wydaje mi się że programy typu CAD też mają darmowe zamienniki