wtorek, 24 lutego 2015

O, Alveusie!


Czyli o tym, jakich baterii kuchennych raczej nie kupować ( chyba że jest się fanem aquaparków).

Wiele rzeczy można o mnie powiedzieć, ale na pewno nie to że jestem oszczędna. Niektórzy twierdzą, że jestem chodzącą finansową beztroską.  Jak kochać to na zabój, jak wydawać- to miliony!

Jak to się stało, że niczym Chytra Baba z Radomia rzuciłam się na baterie Alveus? Nie wiem. Baterie te nie były ani ładne, ani zgrabne, na dobre też nie wyglądały. Były czarne, co stanowiło jakiś atut, i były dodawane GRATIS do zlewu. Nagle objawionej Chytrej Babie z Warszawy to wystarczyło.
Postanowiłam niespecjalne walory estetyczne nowo nabytego wodotrysku przesłonić paprotką, a za oszczędzoną ( huehue) kasę kupić coś naprawdę potrzebnego do domu. Na przykład buty. 

I tu popełniłam dwa, bardzo duże błędy:
Po pierwsze- nie mam ręki do kwiatów
Po drugie, to że czegoś się prawie nie używa, wcale nie znaczy że nie będzie się sypać. 

Bateria Alveus szybko poszła śladem paprotki- marniała z dnia na dzień. Najpierw zaczęła powolutku przeciekać i rdzewieć podstawa, przez co kran gibał się niczym wierzba na wietrze, a przy zlewie tworzyły się malownicze rozlewiska...tak, można powiedzieć że swego czasu miałam dom na rozlewiskiem. Moje małe Mazury. I prawdziwe, najprawdziwsze skamieliny u podstawy:


Następnie przerdzewiała wylewka, fundując nam atrakcje na miarę  pokazów "światło i woda", często łączone z dźwiękiem (zwykle niecenzuralnym).

A później zaczęło się to:

I to, moi Drodzy, to już było totalne Di Trevi. 

Cóż robić? Założyłam rękawiczki ( niestety nie takie, jak Anita Ekberg), pojechałam do sklepu, z głębokim westchnieniem wyłożyłam kasę i zrobiłam to, co było nieuniknione; kupiłam porządną baterię. Nie jest czarna. Jest ładna. Działa. Atrakcji brak. 

Czasem tęsknię za Alveusem.

5 komentarzy:

Tomek pisze...

Bateria nieodporna na korozję, czyli w zasadzie bateria nieodporna na wodę :D Gdzieś tam daleko Bareja się uśmiecha, gdzieś w środku nocy główny projektant Alveusa zrywa się ze snu z krzykiem: O cholera! Zapomniałem że to będzie miało kontakt z wodą! :)
Z drugiej strony nie słyszałem żeby La Dolce Vita była kiedykolwiek dołączana do Pani Domu (z całym szacunkiem dla Pani Domu) więc i darowanej baterii w wylewkę się nie zagląda ;)

Maja pisze...

O przepraszam, Włochy to Włochy, dolce vita należy nam się z przydziału;)

Tomek pisze...

A co mają powiedzieć ci na Pradze? Dla nich tylko Szwejk i knedliki?;)

Maja pisze...

Życie to sztuka cieszenia się małymi rzeczami. Na przykład knedlikami.

Kasia z Piątego Pokoju pisze...

Uśmiałam się. Trochę takim szczerym, dziecięcym śmiechem, a trochę wiedźmim "sasasa", bo pomyślałam, że tam-gdzieś-na-Natolinie jakaś rodzina korzysta w moim exmieszkaniu z czarnego zlewu i czarnej baterii Alveusa, którą kupiłam.

Ale ale, żeby nie było tak śmiesznie. Ja też płacę za cudze błędy - kupiłam mieszkanie z rynku wtórnego, i korzystam tu z baterii za 1900zl (tak, znalazlam fakturę w szafce, serio), KTORA JEST NAJGORSZĄ BATERIĄ EVER! Karma wraca.

Alveus przynajmniej nie kosztuje 1900.

Pzdr